I feel good!
Podczas świetnej zabawy słowa te same cisną się na usta. Jakże chciałoby się, by były obecne nie tylko wtedy, ale w każdej chwili naszego życia. Także wtedy, gdy budzik zrywa na nogi o szóstej rano. Gdy trzeba zmierzyć się z mrozem, który często odbiera czucie w kończynach. Gdy zatłoczony niemiłosiernie tramwaj przyjeżdża piętnaście minut później. Gdy kolejny dzień minął nie wiadomo kiedy i jak... Gdy znów powiedziało się za mało, bądź za dużo. Gdy wyszło nie tak, jak miało wyjść...
Czego nam trzeba by dobrze się bawić? Mnie przychodzi teraz na myśl czas. Niewątpliwie jest on elementem istotnym. Jesteśmy dziś tak zabiegani, iż zapominamy o sobie, o naszych potrzebach związanych z innymi ludźmi. O tym, że w tym dziwnym wyścigu powinniśmy czasem zatrzymać się i spojrzeć najpierw na siebie – jaki chciałem być, a jakim się staję – a potem na tych dookoła – co mogę im dać, czego ode mnie oczekują, czy pamiętam o nich. Czas... Jak żyć by starczało go na wszystko? Czy to w ogóle jest możliwe? Nie każcie mi, proszę, odpowiadać na to pytanie!
Bywa jednak i tak, że mając dużo czasu wcale nie bawimy się idealnie. Nie można zatem uznać go za jedyny wyznacznik dobrej zabawy. Może zabrzmi to stereotypowo, jednak myślę, iż to jak się bawimy, zależy przede wszystkim od naszego nastawienia. Od naszych oczekiwań względem tego czasu. To my decydujemy w jakim gronie go spędzamy, czy w pełni kontrolujemy zabawę, czy potrafimy się z niej wycofać, gdy dzieje się coś niewłaściwego. To my decydujemy czy „wspomóc” nasz organizm alkoholem, narkotykami, czy choćby „niewinną marihuaną”. Najzabawniejsze jest to, że ludzie, którzy po to sięgają, zapewniają jednocześnie, iż nie to jest dla nich najważniejsze, iż mogą i bez tego świetnie się bawić. Jednak na pytanie: „A kiedy ostatnio bawiłeś się całkiem trzeźwo i w pełni świadomie?”, z ogromnym trudem udaje im się wykrzesać jakieś babcine urodziny sprzed roku... Nie spotkałam jeszcze osoby, która przyznałaby, co jest sprawą powszechnie wiadomą, że owe „wspomagacze” dodają jej wdzięku, otwierają usta, przełamują lęki, bariery. Czynią ją kimś innym niż jest. Kimś lepszym? Bardziej interesującym?
Pomijając takie patologiczne zachowania, myślę, że aby się naprawdę dobrze bawić wystarczy mieć obok siebie zaledwie kilka cudownych osób, które zasłużą na miano przyjaciół. Ludzi, którym ufa się bezgranicznie. Którzy będą zarówno w chwilach dobrych, jak i złych. Przed którymi nie będziemy musieli grać kogoś innego, będziemy natomiast mogli otworzyć się całkowicie, nie martwiąc się o konsekwencje. Przyjaciele mogą mieć niezwykły wpływ na nasze życie. Dzięki nim możemy odkryć swoje prawdziwe oblicze i starać się być coraz to lepszymi.
Ustawienia

