Na gorącym uczynku
Ostatniego dnia marca pomiędzy godziną 16.30 a 21.40 przy ul. Karlikowskiej skradziono samochód marki volksvagen passat. Złodzieje byli na tyle bezczelni, że ukradli auto warte 15 tys. zł niemal spod nosa właściciela, korzystając z jego nieobecności. Co gorsza nikt nie widział momentu kradzieży. Sopoccy funkcjonariusze otrzymali informację, że skradziony wóz znajduje się prawdopodobnie w jednej z dzielnic Gdańska. Poszukiwania auta przyniosły pożądany efekt – 1 kwietnia policjanci znaleźli wóz, rzeczywiście w Gdańsku. Jak przystało na fachowców, urządzili zasadzkę, by złapać domniemanych złodziei na gorącym uczynku. Koło godziny 18 z piskiem opon podjechał reno laguna. Z auta wysiadł jeden mężczyzna, który natychmiast podszedł do skradzionego passata i przy pomocy łamaka (specjalnego klucza do uruchamiania stacyjki bez kluczyków) próbował zapalić silnik. W tym czasie zrelaksowany kierowca reno, niczego nie podejrzewając zaczął czyścić szyby laguny. Gdy policjanci wyszli z ukrycia i krzyknęli “stać policja!”. Złodziej numer jeden wyskoczył z passata i natychmiast siadł na miejsce pasażera w lagunie krzycząc nerwowo: “jedź” i dopiero wówczas zauważył, że obok nie ma kolegi. Szybko przesiadł się na fotel kierowcy, ale było już za późno na ucieczkę – jeden z funkcjonariuszy strzelił w oponę auta. Obaj złodzieje okazali się mieszkańcami Gdańska. Złodziej numer jeden, ten złapany w skradzionym passacie, przyznał się do winy – ukradł auto i zmierzał je sprzedać z zyskiem. Drugi – czyściciel szyb, zeznał, że nie wiedział, w jakim celu przyjechał z kolegą. Po przesłuchaniu, z braku dowodów został zwolniony. Pierwszemu złodziejowi grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. Na razie przebywa w tymczasowym areszcie. Szczęśliwy właściciel zaś odzyskał auto.
Ustawienia

