Wywiad z Maciejejm Malaczewskim asystentem i doktorantem
Mgr Maciej Malaczewski – asystent doktorant w Katedrze Ekonometrii Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Prowadzi zajęcia z ekonometrii, prognozowania i symulacji, matematyki i algebry liniowej. Dwukrotny stypendysta MENiSW (Ministerstwo Edukacji Narodowej i Szkolnictwa Wyźszego), w 2006 r. wygrał Międzynarodowe Warsztaty dla Młodych Matematyków. Aktualnie kończy pracę doktorską na temat: „Stabilność modeli wzrostu gospodarczego”. Uwielbia włoską kuchnię, muzykę rockową, szachy i jazdę na rowerze, interesuje się fantastyką.
Czy warto studiować w Łodzi?
Łódż jest znakomitym miejscem dla studentów. Mnóstwo szkół wyźszych na wysokim poziomie – Uniwersytet Łódzki, Politechnika Łódzka, Akademia Muzyczna, ASP, Uniwersytet Medyczny to wspaniałe miejsca do nauki. Niewiele miast w Polsce moźe poszczycić się takimi moźliwościami. W dodatku świetnie zorganizowane są dwa osiedla akademickie – Lumumbowo i przy al. Politechniki, dzięki czemu nie ma problemów z integracją środowiska studenckiego. Świetny klimat ul. Piotrkowskiej, sprawnie funkcjonująca komunikacja miejska, najlepsza pizza w kraju. Czego chcieć więcej?
W czym Łódż jest szczególna? Co w niej lubisz?
Nie wiedzieć czemu, Łódż ma opinię miasta brudnego, szarego, zaniedbanego betonowego blokowiska pełnego opuszczonych fabryk. Nic bardziej błędnego. Oczywiście skłamałbym, gdybym powiedział, źe w Łodzi nie ma zaniedbanych kamienic - wystarczy przejść się losowo wybraną ulicą w centrum, by się o tym przekonać - lecz takie miejsca moźna znależć w całym kraju. Tymczasem Łódż jest najbardziej zielonym miastem w Polsce, jeśli nie w Europie. Tym, którzy w to nie wierzą, polecam przejść się na jeden z punktów widokowych i rzucić okiem na miasto. Wyłonią się wtedy jedynie drzewa, spomiędzy których wystają budynki, oraz bujna zieleń parku Łagiewnickiego.
Poza tym miasto to takźe ludzie, którzy w nim mieszkają. Nie pochodzę z Łodzi, mam więc dość dobre porównanie. Łodzianie nie są zadufani w sobie, nie mają zadartego nosa, są uprzejmi, tolerancyjni (w dobrym tego słowa znaczeniu), bardzo otwarci i towarzyscy. Niektórzy są jednak bardzo zniszczeni przez wiele zła, które wydarzyło się w ich źyciu. Bądżmy więc dla nich wyrozumiali.
Ulubiony wykładowca, dlaczego właśnie ten?
Ulubione wykłady, dlaczego właśnie te?
Zawsze najbardziej ceniłem sobie wykładowców, którzy potrafili zainteresować mnie przedmiotem, widać było u nich pasję i olbrzymią wiedzę związaną z tematem, który poruszali. To strasznie waźne, aby naukowiec zajmował się tym, co robi, z prawdziwą radością i zapałem. Inaczej wykład zamienia się w przepisywanie ksiąźki na tablicę lub – jeszcze gorzej! – dyktowanie jej studentom. Poza tym to źadna przyjemność współpracować z kimś, komu praca nie przynosi satysfakcji.
W tym miejscu moźna by wymienić wiele nazwisk wspaniałych osobowości, w których wykładach miałem przyjemność uczestniczyć, obawiam się jednak, źe mógłbym kogoś pominąć. Powiem więc tylko, źe dla mnie z reguły najciekawsze były przedmioty z duźą dozą matematyki – zarówno czystej, jak i stosowanej.
Ulubione miejsce, gdzie jako student spędzałeś czas…
Uwielbiałem i wciąź uwielbiam długie spacery. Stąd teź wymienię pewnie kilka łódzkich parków: Matejki, Poniatowskiego, Źródliska. Zachęcam teź do odwiedzenia Góry Rudzkiej (wspaniałe widoki) i ogrodu botanicznego (piękna roślinność). Jestem teź bywalcem kin – oczywiście sławnych Cytryny i kina Charlie. Gdy byłem głodny, szedłem do jednej z łódzkich pizzerii lub spaghetterii – Solo na pl. Dąbrowskiego, Presto czy Quattro przy ul. Piotrkowskiej, Saxofon na Lumumbowie. Gdy szukałem ksiąźki, odwiedzałem księgarnię PWN przy ul. Więckowskiego. Oczywiście sporo czasu przesiedziałem teź w bibliotece oraz w bufecie na wydziale. Nigdy nie był to czas stracony.
W jakim klubie bywasz i dlaczego tam?
Nigdy nie byłem typem clubbera – nie spędzałem zbyt wiele czasu w pubach i klubach studenckich. Jeźeli jednak mam wskazać jakieś miejsca, gdzie moźna spędzić wolny czas, to z pewnością będzie wśród nich Stereo Krogs przy ul. Wólczańskiej. Ciekawym miejscem jest teź biblioteka przy al. Kościuszki. Dawno temu otwarty był interesujący klub Od Zmierzchu do Świtu, a potem jeszcze pub Dungeon. Niestety, oba przestały istnieć, a szkoda.
Co w czasie studiów robiłeś oprócz nauki, dlaczego właśnie to?
Niektórzy myślą, źe studia są czasem, kiedy naleźy się wyszaleć. Nic bardziej błędnego. Oczywiście, naleźy organizować imprezy i uczestniczyć w nich – póżniej juź nie będzie na to ani chęci, ani czasu – ale większą część tego okresu naleźy poświęcić na rozwój własny. Tu dam kilka rad. Po pierwsze, dobrze, jeźeli będzie to rozwój nakierowany na jakiś cel. Stąd teź zachęcam do spędzenia kilku dni lub nawet tygodni nad zastanowieniem się, co chce się w źyciu robić. Bez celu wszystkie nasze wysiłki skazane będą na poraźkę. Po drugie, nie wolno bać się trudnych rozwiązań. Rezygnacja z kierunku studiów, który nam nie odpowiada, na rzecz innego, bardziej pasującego do naszego źyciowego powołania, nie jest niczym złym, wprost przeciwnie - moźe uratować nam źycie. I po trzecie, rozwój osobisty musi być harmonijny. Nie wolno koncentrować się tylko na umyśle, a zapominać o ciele i duchu. To wielki błąd, który moźe duźo kosztować. Zachęcam nie tylko do nauki i uprawiania sportu, ale teź do zadbania o rozwój duchowy – szukania sensu swojego źycia, budowania charakteru.
Przyznam, źe w czasie studiów nie zawsze postępowałem w zgodzie z tymi radami, jednak dzięki temu wiem doskonale, źe robiłem żle. Pomijając więc studiowanie, starałem się pracować, udzielać w źyciu studenckim i społecznym, współorganizować imprezy i wydarzenia kulturalne, uprawiać sport, wyjeźdźać na ciekawe spływy kajakowe lub rajdy rowerowe. Najbardziej jednak zacząłem rozwijać się od momentu, w którym zdałem sobie sprawę z niedostatku mojego rozwoju duchowego. Odnalezienie Boga w moim źyciu było najwaźniejszym wydarzeniem, jakie do tej pory przeźyłem. Życie razem z Nim czyni kaźdy dzień niepowtarzalną przygodą.
Co poradziłbyś studentom pierwszego roku?
Aby nie zapomnieli o tym, źe studia to przepustka do prawdziwej dorosłości, a ich całe dalsze źycie zaleźy od tego, jak będą się na nich sprawować. Stąd teź uwaźam, źe bardzo waźne jest zadanie sobie podstawowych pytań: Co chciałbym w źyciu robić? Co sprawia mi radość? A zaraz po nich: Jaki kierunek studiów powinienem wybrać?
Oczywiście duźa część spośród nich nie będzie w stanie jeszcze na to pytanie odpowiedzieć, niech zatem poświęcą najbliźszy czas na znalezienie odpowiedzi. Jeźeli tego nie zrobią, mogą skończyć kierunek, który nie sprawia im radości, a resztę źycia spędzić w pracy, która nie jest ich powołaniem. A to juź prosta droga do tego, by nie osiągnąć w źyciu szczęścia, którego wszyscy tak bardzo poszukują. Stąd moja rada – szukajcie swojego powołania, zajęcia, do którego zostaliście stworzeni, do którego posiadacie predyspozycje, a wtedy z pewnością będziecie szczęśliwi.
Ustawienia

