Recenzja - Gorzkie Mleko
Film Claudi Llosy rozpoczyna hipnotyczny śpiew umierającej kobiety. Na łożu śmierci po raz kolejny opowiada córce Fauście historię swojego życia. Pieśń owa ma charakter rodzinnej legendy, ludowego podania, które młodsze pokolenie otrzymuje w spadku, i które w magiczny sposób tkwić będzie w ich świadomości. Niestety historia tej rodziny jest bolesna i prawdziwa.
Matka Fausty została zgwałcona a jej ojciec zamordowany podczas przypadkowej napaści grupy żołnierzy w niepewnych momentach kształtowania się peruwiańskiej państwowości. Będąc już wtedy poczęta bohaterka wyssała z mlekiem matki strach przed mężczyznami, nieufność wobec obcych i chorobliwą nieśmiałość. Nosi w pochwie ziemniaka, co ma chronić ją przed podzieleniem losu matki. To gorzkie mleko - tłumaczy lekarzowi wujek dziewczyny. Rodzina przyjmuje jej inność jako coś oczywistego, przekleństwo, na które jest skazana. Dla lekarza stan bohaterki to rodzaj społecznego upośledzenia a ową osobliwą praktykę traktuje jako niebezpieczny dla zdrowia zabobon.
Właśnie ścieranie się tradycji i nowoczesności, utrwalonych wzorców z szybko zmieniającymi się realiami jest głównym tematem filmu. Najczęściej jest to również zestawienie racjonalizmu z pozazmysłowym, metafizycznym odbiorem rzeczywistości. Młoda reżyserka realizuje swój obraz w duchu realizmu magicznego i choć sama, opowiada się za rozumem, to nie neguje wartości otrzymanych w spadku po poprzednich pokoleniach. Szuka złotego środka, ma świadomość, że każda generacja ma za zadanie zarówno tworzyć nowe jak i kultywować stare. Również Fausta dopisze do matczynej pieśni kilka własnych wersów.
Historia rozgrywa się na kilku poziomach. Bohaterka, by zarobić na godny pogrzeb matki, zmuszona jest rozpocząć pracę jako służąca u bogatej pianistki. Tutaj zaprzyjaźnia się ze starym ogrodnikiem, który pomoże jej otworzyć się na świat. Sama Fausta stanie się natchnieniem dla przełożonej, jej pieśni posłużą za kanwę dla najnowszych kompozycji pogrążonej w kryzysie artystki. W tle rozgrywają się huczne uroczystości weselne, całe wioski podążają egzotycznymi korowodami by uczcić licznie zawierane małżeństwa. Llosa kreuje świat zależności, w którym nikt nie jest samowystarczalny, każdy potrzebuje pomocy drugiego człowieka. Droga Fausty do uzyskania tej świadomości i pokonania wewnętrznych demonów nie jest prosta. Wyniesiona na wyższy poziom duchowy, bardziej złożona i zakończona zapierającym dech w piersiach finałem.
Sam film również stara się łączyć w sobie przeciwności, o których opowiada. Jest jednocześnie magiczny i rzetelny psychologicznie. Klasyczne środki narracyjne łączą się z unikalnym obrazowaniem, jeden kadr potrafi przekazać niewyobrażalną ilość treści. Przede wszystkim, pomimo tak silnego osadzenia fabuły w kulturze Peru, jest to obraz uniwersalny i rozumiany w każdym zakątku świata. I chyba to jest największym sukcesem autorki „Gorzkiego mleka”, lub jak sama twierdzi – największą nagrodą.
MK
Ustawienia

