Niebezpieczne boisko
Korzystanie z boiska przy ul. Rdestowej grozi poważną kontuzją - alarmuje nasz Czytelnik, który domaga się skutecznej interwencji w tej sprawie. Ogrodzone boisko przy głównej ulicy, nieopodal ul. Szafranowej jest jednym z niewielu miejsc w naszej dzielnicy, gdzie można pograć w „kosza”. Jednak, nie bez problemów... Korzystanie z obiektu grozi kontuzją (fot. rak) - Chciałbym poinformować o poważnych zaniedbaniach przy budowie boiska do koszykówki przy ul. Rdestowej - skarży się nasz Czytelnik, Kamil J. - Owe niedociągnięcia stanowią poważne zagrożenie dla zdrowia. Były już powodem wielu kontuzji i urazów. Chodzi mianowicie o nawierzchnię boiska, kończącą się tuż przy samym koszu, co przy takim obiekcie jest niedopuszczalne. Mamy tam asfalt, a zaraz krawężnik i kilkucentymetrowy spadek na piasek. Dzięki temu skręcenia kostek są tam na porządku dziennym. Lądowanie po dwutaktach kończy się mniej więcej na krawędzi, dlatego jest to tak niebezpieczne i uciążliwe. Brakuje asfaltu Czytelnik uważa, ze nasza dzielnica doczekała się pięknego boiska do piłki nożnej, lecz koszykarskie zaplecze pozostawia wiele do życzenia. - Praktycznie boisko przy ul. Rdestowej jako jedyne nadaje się do gry - uważa pan Kamil. - Kosze posiadają siatki, a całe miejsce jest ogrodzone. Czy jest jakaś szansa, żeby wylać pod koszem brakujący asfalt i uczynić to miejsce nadającym się w 100 proc. do bezpiecznej gry? Kompleks sportowo-rekreacyjny przy ul. Rdestowej od wielu lat był przedmiotem szczególnej troski naszych radnych dzielnicy. W 2007 r. zgłosili oni w ramach konkursu „Bezpieczna dzielnica” zamiar dokończenia ogrodzenia boiska. Nagroda w wysokości 6 tys., wygrana w poprzednim konkursie, wystarczyła bowiem zaledwie na częściowe ogrodzenie placu, mniej więcej do połowy boiska. Załatać dziurę Powiadomiliśmy zatem naszą RD o problemie. - Przyjrzymy się tej sprawie - mówi Wiesław Wawer, wiceprzewodniczący rady dzielnicy. - I jeśli tylko będzie to możliwe, będziemy coś robić, czy to poprzez spółdzielnię mieszkaniową, czy też poprzez miasto. Radny nie ukrywa, że po raz pierwszy stykam się z tym problemem. - Wcześniej nie było takich sygnałów - dodaje Wiesław Wawer. - Szkoda, że nie mieliśmy takich informacji wtedy, gdy powstawało ogrodzenie obiektu. Wówczas być może dałoby się niejako przy okazji załatać brakujący fragment nawierzchni. (rak)
Ustawienia

