|
Powiedzmy, że chłopakowi o imieniu Kamil spodobała się dziewczyna o imieniu Kasia. Zaprosił ją do restauracji, ona przyjęła zaproszenie. Dobrze się ze sobą bawili. Kilka dni później tak samo dobrze bawili się w kinie i w kawiarni. Po jakimś czasie zaczęli regularnie się spotykać.
Pewnego wieczoru, wracają do domu. Nagle Kasia mówi:
„Zdajesz sobie sprawę, że spotykamy się już dokładnie od sześciu miesięcy?”
W samochodzie nastaje cisza. Dla Kasi jest to bardzo głośna cisza.
Myśli sobie: „O kurcze, chyba się tym przejął. Może czuje się zniewolony naszym związkiem... Może myśli, że ja chcę go do czegoś zmusić...”
A Kamil myśli: „Kurcze, sześć miesięcy.”
A Kasia myśli: „No ale ja też nie wiem, czy chcę takiej poważnej relacji z Kamilem. Często chciałabym mieć trochę czasu, żeby pomyśleć dokąd zmierzamy. Tzn. dokąd my właściwie zmierzamy – małżeństwo, dzieci, całe życie razem? Czy jestem na to gotowa? Czy ja go w ogóle znam?
A Kamil myśli: „To znaczy...pomyślmy...październik, wtedy zaczęliśmy, to było zaraz po tym, jak odebrałem samochód z przeglądu. Niech sprawdzę licznik...o, muszę zmienić olej.
A Kasia myśli: „Jest zdenerwowany, widzę jego twarz. Może jednak nie miałam racji, może on chce się bardziej zaangażować. Może wyczuł we mnie pewną rezerwę. Tak, tak na pewno było. To dlatego tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia”.
A Kamil myśli: „No i przy okazji niech znowu sprawdzą moją skrzynię biegów. Nieważne co te cwaniaki mówią. Wciąż ciężko chodzi. Niech tylko spróbują zwalać na pogodę. Jaka pogoda?! Jest 15 C, a skrzynia biegów działa jak w traktorze! A ja zapłaciłem 300zł. Tym złodziejom!
A Kasia myśli: „Jest zły. Nie winię go, też bym była zła. Czuję się winna, że doprowadziłam go do takiego stanu, ale nie zmienię swoich uczuć.
A Kamil myśli: „Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na trzy miesiące. Oszuści!
A Kasia myśli: „Może jestem zbyt romantyczna, czekając na rycerza na białym koniu. Może siedzę obok odpowiedniej osoby. Osoby, z którą lubię być, na której mi zależy i której zależy na mnie. A on teraz cierpi z powodu moich egoistycznych, dziecinnych marzeń!
A Kamil myśli: „Gwarancja? Chcą gwarancji. Ja im dam gwarancję! Wezmę gwarancję i...i...
„Kamil!”
„Co?”
„Proszę nie zamęczaj się tak. Może ja nie powinnam... Czuję się tak...” (szlochając)
„Co?”
„Jestem taka głupia. Wiem, że nie ma żadnego rycerza. Wiem, że nie ma żadnego białego konia!”
„Źadnego konia?”
„Myślisz, że jestem głupia?!”
„Nie!!! Bo ja właśnie, bo ja... potrzebuję trochę czasu!”
Następuje piętnastosekundowa przerwa, podczas której Kamil myśli tak szybko jak tylko może, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu ją znajduje.
I mówi: „Tak.”
Kasia głęboko poruszona dotyka jego ręki.
„Och Kamil, czy Ty też tak myślisz?”
„O czym?”
„O czasie.”
„No... tak.”
Kasia spogląda mu głęboko w oczy, co sprawia, że Kamil jest jeszcze bardziej zdenerwowany. Nie wie, co powiedzieć dalej, zwłaszcza jeśli usłyszy jeszcze coś o białym koniu. W końcu Kasia mówi:
„Dziękuje, Kamil. Dziękuję.”
Potem Kamil odwozi ją do domu, a ona kładzie się na łóżko i z udręką w duszy płacze do świtu.
A Kamil wraca do domu, robi sobie kanapki, włącza telewizor i natychmiast głęboko angażuje się w powtórkę meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik gdzieś z tyłu umysłu mówi mu, że coś ważnego działo się wcześniej w samochodzie, ale jest święcie przekonany, że nie ma sposobu, by kiedykolwiek coś z tego zrozumiał, więc decyduje, że lepiej o tym nie myśleć.
Następnego dnia Kasia dzwoni do swojej przyjaciółki i rozmawiają o całej tej sytuacji przez dobre kilkadziesiąt minut. Analizują wszystko, co ona powiedziała i co Kamil powiedział, przechodząc przez to raz za razem, próbując odkryć, co oznaczało każde słowo i gest. Będą kontynuowały dyskusję na ten temat tygodniami, a może i miesiącami, nigdy nie dojdą do ostatecznych wniosków, ale i nigdy się tym tematem nie znudzą.
A Kamil zapyta kiedyś ich wspólnego znajomego:
„Ty, Adam, czy Kasia miała kiedyś konia?”
Rick Amos |