Jest takie powiedzenie "broń nas, Boże przed lekarzami, którzy ściągali na egzaminach". Jednak, czy tylko studenci Akademii Medycznej nie powinni ściągać? Czy inżynier, który czasem ponosi podobną odpowiedzialność ma większe prawo zdobyć tytuł, ściągając od zdolniejszego kolegi? Odpowiedź, jaka od razu się nasuwa jest oczywista. Nie! Lecz wystarczy rozejrzeć się na większości egzaminów, aby zobaczyć, że tam zasady uczciwości wobec siebie i kolegów zostają na chwilę zawieszone, a sumienie zagłuszone przez radość, jaką daje myśl o zdaniu egzaminu. Ściąganie na egzaminach niektórzy podnieśli do rangi sztuki i opanowali ją do perfekcji. Niektóre pomysły zaskakują nie tylko prowadzących, ale także samych studentów. Polegają one na wykorzystaniu najnowocześniejszych technologii jak np. telefony komórkowe lub.. ten sposób zachowam dla siebie, może się kiedyś przyda:). Ściąganie było, jest i będzie obecne we wszelkiego rodzaju instytucjach edukacyjnych, ale czy nabrany w ten sposób nawyk korzystania z łatwiejszej drogi lub, co gorsza, z pracy innych, nie zemści się na nas w przyszłości? Przecież może zdarzyć się sytuacja, kiedy będziemy musieli polegać na zdobytych umiejętnościach i nie będzie w pobliżu nikogo, kto pomoże, a i ściągnąć nie będzie z czego. Tym, do których nie przemawia przedstawiony tu obraz przyszłości, a którzy martwią się teraźniejszością proponuję wyobrazić sobie, co zrobi z nimi profesor prowadzący egzamin, gdy przyłapie ich na ściąganiu. Dlatego czasem warto dwa razy zastanowić się, zanim schowamy do kieszeni ściągę lub zamiast uczyć się do egzaminu zajmiemy się czymś ciekawszym, żywiąc nadzieję, że jakaś dobra i bardziej pracowita dusza nas poratuje. Czego sobie i Wam życzę.
Michał Izdebski