Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Na Zaspie okradziono nieboszczkę

 

Szpitalne hieny?

Gdańska policja umorzyła postępowanie w sprawie okradania w szpitalu na Zaspie umierających pacjentów. Gdy jedną z mieszkanek Gdańska karetka pogotowia przewiozła sierpniowej nocy do szpitala na Zaspie, pacjentka miała na palcach dwa pierścionki i obrączkę. Poza tym rodzina twierdzi, że miała też warty prawie 2 tys. zł aparat słuchowy. Gdy pacjentka po dwóch dniach zmarła aparat i biżuteria zaginęły. Wiele wskazuje na to, że ktoś okrada umierających pacjentów.

Kobieta przez osiem miesięcy zamieszkała w Domu Seniora przy ul. Fromborskiej w Gdańsku. Odwiedzała ją rodzina. Jest pewna, że kobieta z chwilą przetransportowania jej do szpitala na Zaspie miał i biżuterię i aparat słuchowy.

- Ja jeszcze pracuję, a mama wymagała ciągłej opieki - mówi Jerzy, syn pani Kazimiery. - Ze względów sentymentalnych mama nie chciała oddawać do depozytu biżuterii. Zresztą tam rodzinna pamiątka była bezpieczna. Najpierw przyjechała karetka firmy Falck, jednak nie podjęli się transportu chorej. Uznali, że trzeba jej „erki”.
Gdy wczesnym rankiem syn kobiety pojawił się w szpitalu, matka wyszeptała: „Nie mam pierścionków, zdjęli mi z palców”... Syn pomyślał, że pewnie są w depozycie. Następnego dnia kobieta zmarła. W szpitalnym depozycie jednak niczego nie było – ani biżuterii, ani aparatu słuchowego.
Syn zmarłej był w dużym szoku Jerzy złożył zawiadomienie o kradzieży w V Komisariacie Policji w Gdańsku, ale już po tygodniu nastąpiła pospieszna decyzja o umorzeniu postępowania.

Zadziwiające, ale żaden policjant nie zadał sobie odrobiny trudu i nie pojawił się w Niepublicznym Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym przy ul. Fromborskiej. Nie rozmawiano z dyrektorem, nie pytano pielęgniarek, ale też nie pytano o nic – jak twierdzi dyrektor gdańskiego pogotowia Jerzy Karpiński – personelu, który wiózł karetką kobietę.

Joanna Reptowska, prokurator rejonowy Gdańsk Oliwa uważa, że w takiej sytuacji rodzina powinna złożyć zażalenie na na umorzenie śledztwa. Przyjmiemy też zawiadomienie o zaginionym aparacie słuchowym, o którym syn zmarłej zapomniał zgłosić.

Szpital na Zaspie prosi, by chorzy zostawiali rzeczy wartościowe w domach lub przekazywali do depozytu.

- Podczas akcji ratunkowej wokół chorego kręci się nawet 8-10 osób - mówi Krzysztof Wójcikiewicz, zastępca dyrektora szpitala na Zaspie. Trudno wszystkiego upilnować.
Niestety, rzadko zdarza się zatrzymanie przestępcy na gorącym uczynku. Tak, jak złapano w gdyńskim szpitalu złodziei komórek, albo przed laty pewnego doktora z pogotowia, który wyciągał pieniądze z portfela zmarłego. Za „zwykłą” kradzież grozi maksymalna kara do 5 lat pozbawienia wolności, a za ograbianie zwłok do 8 lat.
Syn zmarłej i okradzionej kobiety nie ma już wielkiej nadziei na odnalezienie pamiątek po matce. Ale zastanawia się, jak się czuje z nimi złodziej?

(t)

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.65    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Newsletter

Grupit.pl



Otrzymuj na bierząco informacje o ofertach promocyjnch, cenowych bezpośrednio na swój adres e-mail...

ZAPISZ SIĘ JUŻ TERAZ! ZA DARMO!

Kupuj tanio, Sprzedawaj bez prowizji...
Facebook
Google +1
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)