W albumie dominują zdjęcia słoneczne i nasycone kolorami, nie brak też ujęć zrobionych o zmierzchu, czy o świcie. Widać miasto w kolorach złotej jesieni, innym razem - w soczystych barwach wiosny, a jeszcze innym – pokryte mieniącymi się kryształkami śniegu.
Autor podczas wernisażu (fot. Marcin Szerle)
- Aparat noszę przy sobie, jak szeryf colta – uśmiecha się Sławomir Kitowski. - Na tym kończy się podobieństwo, gdyż „poluję” jedynie na piękno i stosowną chwilę. Kiedy widzę dobre światło, chciałbym rzucić wszystko i robić zdjęcia. Nie zawsze jednak jest to możliwe. Prowadzenie wydawnictwa, projekty artystyczne, publikacje i sporo społecznych spraw zajmuje czas na okrągło.
Tych uchwyconych, pięknych kadrów w książce jest bardzo dużo. Nic dziwnego, że album budzi wielkie zainteresowanie. W Muzeum Miasta Gdyni książka miała swój debiut, czyli „wodowanie” i uroczystą prezentację, której towarzyszyło otwarcie wystawy fotografii Sławomira Kitowskiego. Można było porozmawiać z autorem i otrzymać dedykację w książce.
- Rolą albumu było pokazanie najnowszego oblicza miasta, interesujących miejsc, wartościowych zjawisk kulturowych oraz walorów gdyńskiej przyrody i naturalnego, nadmorskiego krajobrazu – podkreśla autor. - Książka już wzbudza pozytywne emocje i skłania do refleksji nad tym, co piękne, inspiruje do lepszego poznania Gdyni.
Sławomir Kitowski zaprosił do napisania wstępu: prof. Krzysztofa Skórę - ekologa, Marię Jolantę Sołtysik - historyka architektury oraz Wojciecha Szczurka, prezydenta Gdyni. W albumie jest blisko 200 fotografii autora oraz kilkanaście innych, m.in. zdjęć podwodnych Jerzego Abramowicza, nurkującego ekologa.
Autor przyznaje, że szczególną pozycję w albumie oraz w jego sercu zajmuje Orłowo.
- Moje uczucia do tego miejsca deklaruję od dawna, a teraz prezentuję je na kilkudziesięciu stronach albumu - przyznaje autor. - Krajobraz morski, rezerwat przyrody z bezcennymi dla zdrowia lasami bukowymi i urokliwe Orłowo z piękną historią mnie inspirują – Swoją wiedzą, pracą i pasją pragnę pomóc w podniesieniu jakości tego wyjątkowego miejsca. Wizją rewitalizacji części nadmorskiej zainspirowałem kilka lat temu prezydenta, który, jak sadzę czuje i lubi to miejsce. Od dwóch lat nasz projekt koncepcyjny, opracowany z arch. Jackiem Droszczem jest stopniowo wdrażany przez miasto. Udało się wreszcie odsłonić morze, zlikwidowaliśmy chwasty i pseudo-parking przy molo. Zaproponowaliśmy w tym miejscu skwerek z trawnikami, inspirowany przedwojennymi rozwiązaniami, które mam w archiwach. Skwerek jest jeszcze nieskończony, podobnie, jak wejście na molo. Ul. Orłowska zamieni się w elegancką promenadę – od budowanego obecnie parkingu, aż do rzeczki Kaczej i dalej do końca ulicy. Samochody muszą zniknąć definitywnie z tego unikatowego krajobrazu. O innych elementach projektu rewitalizacji opowiem, gdy upewnię się, że miasto chce go zrealizować. Orłowo zasługuje na miano nie tylko wizytówki krajobrazowej Gdyni, ale całego Wybrzeża.