
Dyskusja o planie zagospodarowania przestrzennego górnego Orłowa rozgrzewa mieszkańców naszej dzielnicy. Nic dziwnego, bowiem podjęte teraz decyzje przełożą się bezpośrednio na jakość życia w najbliższych dziesięcioleciach. Gra jest zatem warta świeczki.
Mieszkańcy nie chcą być pokrzywdzeni.
Dolne Orłowo ma swój plan, a co z resztą dzielnicy? (fot. dk)
- Chciałbym zainteresować ważnym moim zdaniem tematem, a mianowicie publiczną dyskusją nad planem zagospodarowania dzielnicy Orłowo ze szczególnym uwzględnieniem przebiegu Drogi Czerwonej – mówi Tomasz Basiński, nasz Czytelnik. - Plan ten został zaprezentowany niedawno publicznie i obecnie można zgłaszać do niego swoje uwagi. Jest to może mniej reprezentacyjny i przez to mniej kontrowersyjny teren niż „dolne” Orłowo, ale na pewno bardzo ważny z punktu widzenia mieszkańców i bardziej bezpośrednio na nich wpływających poprzez ingerencję w ich nieruchomości.
Plan jest, a go nie ma
Sytuacja na terenie naszej dzielnicy jest pod tym względem dość skomplikowana. W północnej części obowiązuje jeden plan w rejonie ul. Wielkopolskiej i Wrocławskiej, zatwierdzony uchwałą gdyńskich radnych. Osobnym planem jest objęta część Orłowa z założeniem pałacowo-parkowym. Swój plan posiada również rejon położony w okolicach ul. Stryjskiej. Natomiast w trakcie opracowywania jest plan obejmujący obszar od granicy torów kolejowych, na zachód, w kierunku ul. Inżynierskiej. I to właśnie on budzi takie emocje.
- Chodzi o opracowanie planu komunikacyjnego, by umożliwić budowę dalszego odcinka Drogi Różowej - mówi Alicja Kowalska z Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni.
Zdaniem naszego Czytelnika warto, aby mieszkańcy mogli zabrać w tej sprawie głos.
- Ale aby był on racjonalny i poparty argumentami, niezbędna jest wiedza na ten temat i świadomość skutków takich czy innych zapisów w tego rodzaju planie – uważa Tomasz Basiński. - Biorąc pod uwagę, że w obecnym kształcie, wszystkie działki (a jest ich kilkadziesiąt) od ul. Wielkopolskiej do końca ul. Inżynierskiej będą wymagały zmniejszenia w związku z potrzebami drogowymi, uważam, że mieszkańcy powinni zająć stanowisko w tej sprawie. Nadal istnieje możliwość przesunięcia przebiegu Drogi Czerwonej na nieużytki należące do PKP.
Chodniki i pasy ruchu
- Nie jest również sprecyzowana sama szerokość terenu przeznaczonego pod całą trasę – dodaje Czytelnik. - Można zastanowić się, czy są tam potrzebne szerokie chodniki, po których i tak niewiele osób będzie chodziło ze względu na ruch, czy zieleń odgradzająca pasy ruchu. Po co zabierać mieszkańcom ich ogrody, aby następnie budować klomby między asfaltem? Pytań tego typu można by mnożyć i chyba teraz warto o tym rozmawiać. Stanowisko w sprawie dalszych negocjacji Urzędu Miasta z PKP nie jest chyba wystarczająco stanowcze i bez poparcia społecznego takim pozostanie. Pytanie tylko, czy jak nadejdzie moment kiedy pielęgnowane przez lata ogrody przydomowe trzeba będzie przeznaczyć na drogę, to nie będzie za późno na protesty? Temat ten dotyczy jednak nie tylko tej dzielnicy, ale i całego miasta, gdyż ma wpływać na rozwiązanie problemów komunikacyjnych na trasie przelotowej przez Gdynię.
To nie koniec problemów.
- Do 2011 r. będzie ustanowiony plan dotyczący terenu wzdłuż Rzeki Kaczej – mówi Alicja Kowalska z BPP. - Należy go tak opracować, by znalazło się tam miejsce na tereny zielone i rekreacyjne. Chodzi o to, by uwzględnić charakter tej okolicy oraz zapobiec zajmowaniu tego obszaru pod cele mieszkaniowe.
Część większej całości
Opracowana przez miejskich planistów „Analiza zmian w zagospodarowaniu przestrzennym Gdyni w latach 2005-2008” przewiduje uchwalenie najpóźniej za dwa lata planu części Orłowa w rejonie Rzeki Kaczej. Teren ten będzie się zazębiał z miejscem, które budzi teraz tak gorące dyskusje.
- Obszar tego planu obejmować będzie tereny leżące wzdłuż Rzeki Kaczej - dodaje Szymon Wiergowski z BPP. - Począwszy od objętej aktualnie planem części Małego Kacka, terenu położonego na zachód od ul. Łęczyckiej, aż do sporządzanego obecnie planu w okolicy południowego odcinka Drogi Czerwonej.
(drako)