Monika Lemańska ![]()
| | Moja łza - brzmiące echo samotności Kropla krwi - płynąca rzeka - z miłości Biała cera - znak duszy z ciała występowania Kamienny sen - znamieniem wiecznego kochania
***
Miłość przyobleczona w czerń Serce z koroną na głowie a w duszy cierń
***
Ptak tęsknoty zaśpiewał ostatnią pieśń - Na krzewie akacji rozdarł maleńką pierś
***
Ciągłe rytmy samby w sercu Nie zważają na mróz I zastygłe w bezruchu Krople Łez Tylko ciągle niosą Jej duszę w tańcu zapomnienia
***
Jak krew dudniąca w żyłach Jak atrament płynący po kartce Jak rosa na liściu Jak wosk na obrusie Jak łza na policzku chcę rozlać się w twoich ramionach
***
Szedł zabierając światłość pod czarnym płaszczem Obojętności Perły w jego oczach pochłaniały uśmiech a węgiel przysypywał bijące serce
W końcu Łzę uroniła rosa Pieśń zanucił słowik Słońce zapaliło znicz
I słychać kroki w ciężkich butach słychać kroki w ciężkich butach kroki w ciężkich butach w ciężkich butach butach butach bu...
***
Byłeś słodyczą letnich malin Promieniem słońca w pochmurny dzień Poranną mgłą nad jeziorem Moimi oczami na ciemnej ścieżce Iskrą ognia w chłodną noc Jesteś goryczą piołunu na ustach Odłamkiem szkła w stopie Wijącym się bluszczem na murze Minotaurem w labiryncie moich myśli Śniegiem pod nagim ciałem
***
Tyle ludzi a tak cicho Takie duże okno a tak mało swiatła Szumne liście mokną w toni nocy A rozbiegane cienie mówią o czasie Bezwładna reka śniącego opada z łóżka Inny świat odsłania światła stróżka Mknącą salową I ordynatora z opasłym brzuchem Pielęgniarke pchającą wózek z ciężkiej blachy, du, du, tu, du, du, tu Małą Zuzie z oparzoną buzią Pana z kucykiem z opatrzonym kciukiem Piękną Panią w czarnym płaszczu która gasi przegrzane żarówki istnień
***
Spod kół hamującego pociągu Wydobywał się Jednym głosem śpiew żelaznych tytanów W przedziale więzień snu Roztrzęsiony Umęczony wzgardliwym krzykiem szyby - strażnika granicy
***
Jesień nie nadesżła z odlotem gęsi i żurawi lecz z samolotem w którym był ostatni turysta Jesień nie nadeszła okraszona w piękno żółtych i purpurowych liści lecz wkroczyła wraz z szarością budynków na tle popielatego nieba Jesień nie nadeszła z zapachem moknących liści lecz razem ze smakiem moich słonych łez
***
Zatarte echo samotności Wśród neonowych świateł gwaru tłumu i widoku tysęcy twarzy.
***
Przypalam karty wspomnień Z kroniki myśli Wyrywam te zabrudzone piaskiem I poplaminone krwią. Aby było więcej miejsca dla chwil, pachnących maciejkami...
***
Przecinać powietrze, poczuć się wietrznie! Jak przed oczami mknie krajobraz Jak zielone liście jedną płachtą
Przecinać powietrze, poczuć się wietrznie! Jak w tańcu wzlatuje biały puch Jak zapach złotych letnich ziół
***
Człowiek instrumentem Boskiej muzyki Fala tańczących nut, tchnięta w jego serce Unosi oczy ku słońcu...
***
Płyń ze mną po oceanie życia, Gdy w żaglach wesoło świszcze wiatr, Mewy krzyczą radosną wieść, A krople bryzy roszą twarz, Gdy promienie w nieba błękicie lśnią na naszą cześ! Płyń ze mną podczas sztormu, Gdy burta kołysze się pod stopami, A krople bryzy roszą twarz I pląsają razem ze łzami... | |