
Imię i nazwisko: Ewa Robowska
Data urodzenia: 18.01.1990 r.
Miejsce zamieszkania: Gdańsk
Uczelnia: Uniwersytet Gdański
Dwa, trzy słowa określające Ciebie: Harmonijna siła kreatywnego chaosu.
Hobby: Przede wszystkim-człowiek; poza tym : podróże, literatura, muzyka, film.
Ulubiony kolor: Zielony
Ulubiona książka: Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności.
Ulubiony film: „Listonosz”( Il Postino)
Osoba, którą cenię (autorytet): Moja mama, Maria.
Najbardziej nie lubię: Połączenia skarpetek i sandałów.
Nagrody, tomiki, publikacje: Mam nadzieję ,że kiedyś nadejdzie taki dzień…
adres e-mail: ewarobowska@gmail.com
| | *** kim byłeś kiedy nieba niebieskiego brakło
w noc oczekiwania z kim byłeś
w proch w ogień zapisanych słów
a twoje imię wciąż po nocy mi się tli
choć ogień zagrzebany w stosie zeszłorocznych jesiennych liści w deszczu wciąż mi się przypominasz
***
Najgłośniejsze słowa Przechodzą obok na czubkach palców. Dziwne kolorowe plamy, jesienne liście, Krew Na szarych chodnikach.
Najcichsze słowa Łomoczą po biednych głowach, Stąpają ciężko po pajęczej sieci, Grają marsza, walca, tango na połamanych kościach.
Najgłośniejsze słowa szeleszczą delikatnie pod twoim jesiennym płaszczem.
Trujący Dobry Deszcz
Połykała krople deszczu, Które spadały na jej czerwone paznokcie.
I on je połykał. Poił się deszczem zebranym w jej małe dłonie.
W nocy kochali się w starym sadzie. Pachniało śliwkami i maciejką.
Nazajutrz, Pomarli od trującego deszczu z Jej małych dłoni.
A w starym sadzie Znów się inni kochali Następnej nocy I kolejnej…
Pod diamentowym, cichym niebem.
Wśród owocowych drzew.
Szczęśliwi Ci, co poili się Poranną rosą Spod kwiatów słonecznika.
(15 sierpnia 2009)
Twarze
Wasze twarze, wciąż widzę Wasze twarze Krzyczące do Zimnych ,wilgotnych ścian waszych mieszkań.
Usta spokojne, Na ulicy tchórzliwe. Rozdzierają się w grymasie Wrzasku do własnego odbicia w lustrze.
Oczy bez wyrazu Na chodnikach . Wytrzeszczone w zimnych, za dużych Waszych łóżkach.
Nosy nieczułe Na smród miasta Węszą! Węszą! Poruszają się nozdrza. W pustych kątach szukają Zapachu jaśminu.
Uszy w korkach ulicznych. Trzęsą się w szmerach, Szuraniach, trzaskach, Skrzypaniach Własnych kolan.
Wszędzie widzę Wasze twarze. I chcę być Kałużą sierpniową, Która w południe wyparuje z tego miasta.
(22 stycznia 2009) |