
Sezon w pełni, na głównej ulicy ciągną się kilometrowe korki w kierunku Kaszub, a sprytni kierowcy szukają drogi, by skrócić sobie stanie w szeregu aut. Wybór zazwyczaj pada na ul. Korzenną. Jej mieszkańcy mają dosyć i skarżą się, że zmotoryzowani traktuję tę ulicę jak obwodnicę.
Potrzebne są progi zwalniające (fot. rak)
Do redakcji zgłosiła się Czytelniczka.
- Żyje się na Karwinach fajnie – mówi pani Danuta, mieszkanka dzielnicy. - Dookoła las, można pojechać na spacer nad morze rowerem. Wszystko jest dobrze, oprócz... pędzących samochodów. Chodzi głównie o ul. Korzenną. Od jakiegoś czasu ulica ta stała się właściwie drugą Wielkopolską.
Pędzą, pędzą auta
Czytelniczka skarży się, że bardzo często bywa tak, że ludzie po prostu nie mogą przejść spokojnie i bezpiecznie do swoich domów.
- Wiem. że takie czasy, ludziom się spieszy i tak dalej – mówi pani Danuta - Ale prędkość rozwijana przez samochody osobowe jest po prostu za duża. Czy nie można byłoby jakoś tej prędkości trochę ograniczyć? Chyba, że stanie się to dopiero po jakimś nieszczęśliwym wypadku...
Ze sprawą zwróciliśmy się do gdyńskiego ZDiZ.
- Wszyscy chcieliby, by na wewnątrzosiedlowych uliczkach kierowcy zwalniali do 10-20 km na godzinę i żeby wszędzie ustawić progi – mówi Stefan Benkowski z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni. - Tymczasem nie tędy droga. Mieszkam na Chwarznie, gdzie ulice są nowe, a progi spowalniające znajdują się na każdym kroku. I co? Nic to nie daje. Kierowcy starsi, zdyscyplinowani i tak jadą zgodnie z przepisami. Natomiast młodzi motocykliści, czy ludzie na quadach traktują próg jako dodatkową przeszkodę do przeskoczenia i nie zwalniają w ogóle.
Trudne procedury
Zdaniem S. Benkowskiego sama procedura jest dość skomplikowana.
- Trzeba wystąpić do rady dzielnicy, by ta przygotowała uzasadnienie dla instalacji progu oraz o zgodę właściciela posesji, przy której próg ma się znajdować – mówi urzędnik. - Często bowiem zdarza się, że właściciel żąda progu, a potem żałuje, gdy motocykliści urządzają sobie nocne rajdy i podskoki, a drgania przenoszą się na budynek. Poza tym nie każde miejsce nadaje się do tego, by położyć tam próg.
„Leżący policjant” nie może się znajdować na skrzyżowaniu, czy na zakręcie, ani w miejscu, gdzie będzie się gromadzić śnieg, czy woda.
- Nie mówię, żeby w ogóle nie instalować progów – zaznacza Stefan Benkowski. - Jednak w mojej ocenie ich skuteczność jest mierna i za każdym razem trzeba przeanalizować, czy warto to robić. Lepszym rozwiązaniem są regularne patrole policji, także w nieoznakowanych wozach.
(rak)