
Wątpliwą „atrakcję” w postaci rwącej rzeki zamiast ulicy mają podczas każdego ulewnego deszczu mieszkańcy ul. Gospody.
Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że droga została dopiero co wyremontowana i oddana do użytku.
Do pierwszego deszczu
Zmodernizowany odcinek ulicy oddano do użytku przed wakacjami. Na całej długości odcinka pojawiła się nowa nawierzchnia, ułożono nowe chodniki i krawężniki. Tym większe było zdziwienie mieszkańców, gdy podczas ulewy zobaczyli płynące ulicą... potoki wody.
Potoki wody przetoczyły się ul. Gospody (fot. Gazeta Żabianki)
- Od razu zaczęły się kłopoty – mówi Mariola Urbańska, mieszkanka ul. Gospody. - Miasto dopiero co wyremontowało kawałek drogi, a już pierwszy lepszy deszcz wystarczył do tego, by cała ulica dosłownie popłynęła! Był moment, że woda przelewała się przez krawężnik i utworzyła sporej wielkości kałużę.
Winien kolektor
Od razu, w imieniu mieszkańców - zwróciliśmy się z prośbą o interwencję do gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Okazuje się, że sprawa nie jest urzędnikom obca. Ich zdaniem jednak, powstanie rozlewiska oraz problemy z odpływem wody nie mają związku z przeprowadzonym niedawno remontem drogi.
– Mieliśmy sygnały mieszkańców w tej sprawie – przyznaje Stanisław Małachowski, kierownik wydziału utrzymania dróg ZDiZ w Gdańsku. - Dlatego też zwróciliśmy się do Gdańskich Melioracji, w których kompetencjach leży usuwanie skutków takich wydarzeń i zapobieganie im w przyszłości. Oni wysłali na miejsce swoich pracowników.
Prawie jak aquapark
- Po dokonaniu wizji lokalnej okazało się, że winien jest stary kolektor, którego rury mają zbyt mały przekrój do przyjęcia wody podczas tak gwałtownej nawałnicy – tłumaczy Stanisław Małachowski. - Wszystkie instalacje są drożne. Jednak, gdy ilość wody jest tak duża, wszystko przez pewien czas stoi, a dopiero później zaczyna spływać. To wszystko nie ma związku z remontem, gdyż kanalizacja w ogóle nie była przedmiotem modernizacji.
Niestety, teraz sytuacja powtarza się regularnie po każdych większych opadach.
- Mamy za darmo „aquapark” - ironizuje pani Mariola. - Po deszczu przed oknami płynie nam „dzika rzeka”...
(rak)