Eksperyment źle wykonany
Nowatorskie przedsięwzięcie Spółdzielni Mieszkaniowej Młyniec, polegające na eksperymencie wydobywania ciepła z ziemi zostało źle wykonane – twierdzi prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Młyniec” na Zaspie, Henryk Gajcy. Zainstalowane zostały
– o czym już pisaliśmy - w bloku przy ul. Startowej 11.
Pompa miała egzamin, ale tak się nie stało. Dlaczego?
Jak poinformował nas prezes SM, Henryk Gajcy,
oczekiwania spółdzielni zawiodło wykonawstwo.
Czy możliwe, że za ogrzewanie mieszkań, w dobie rosnących usług, będzie można płacić o wiele mniejsze rachunki? Prezes spółdzielni Henryk Gajcy przekonywał, że owszem. A to za sprawą wykorzystania ciepła z głębi ziemi. To miał być absolutny hit. Znawcy zagadnienia wiedzą, że Gdańsk już dawno temu powinien szerzej czerpać z odnawialnych źródeł energii. Przykładem może być Kopenhaga, która choć położna na wyspach, doskonale wykorzystuje ciepło z głębin ziemskich. Na początek pompy ciepła zostały zainstalowane w dwóch klatkach wieżowca przy ul. Startowej 11. Lokatorzy mieli zaoszczędzić. Spółdzielnia przewidywała, że na początek energia miała dotrzeć do 66 mieszkań w 10-piętrowym wieżowcu. Pieniądze na urzeczywistnienie tego planu „Młyniec” chciała uzyskać m.in. z funduszy Unii Europejskiej.
W Polsce jeszcze nikt nie wprowadził tego rozwiązania na 10-piętrowym budynku. Spółdzielnia na Zaspie odważyła się. Sądziła, że nowe rozwiązanie pozwoli mieszkańcom płacić o 30 proc. mniej za ciepło. To dużo. Miało to przynieść 6 mln zł oszczędności w przyszłości. I pewnie przyniosłoby, gdyby inwestycja została wykonana, jak należy. Ale nie została. Na szczęście Spółdzielnia Mieszkaniowa „Młyniec” nie zrezygnowała, na czas eksperymentu, z dostaw Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, którego usługi są dla niej zbyt drogie. Inaczej ludzie marźliby w mieszkaniach.
- W tej chwili trudno mi powiedzieć, jakie efekty finansowe do końca można osiągnąć na tym rozwiązaniu, skoro wykonawstwo okazało się złe – twierdzi H. Gajcy. – Przez pół roku mieliśmy już kilka awarii studni, chodzi o źródło wody. Do dziś borykamy się z wykonawcą, który musi to poprawić. Szkoda, bo ten program po prostu zniechęcił wielu prezesów innych spółdzielni. Prawdopodobnie trzeba będzie zmienić źródło, gdyż występują tu zamulenia, a te zapychają pompy. Niestety, jeden wykonawca potrafi zniweczyć wiele wysiłków i trudu. Osobiście nie zniechęcam się, bo prawidłowe dokończenie tych robót musimy wymusić na wykonawcy, choćbyśmy mieli się spotkać w sądzie. Sam system sprawdził się i w przyszłości poszukamy lepszego.
Henryk Gajcy zapowiada, że oglądał następne technologie z wykorzystaniem glikolu. Uważa, że z tych rozwiązań nie należy rezygnować. Ma też żal do fachowców z Politechniki Gdańskiej. – Szkoda, że wówczas dopingowali nas, że to rozwiązanie jest najlepsze, zresztą do dzisiaj są o swojej słuszności przekonani. Na szczęście nie zgodziłem się na odłączenie ogrzewania z GPEC, nie było żadnego problemu z przełączeniem na to ogrzewanie. Tylko nie po to budowaliśmy nowy system, żebyśmy teraz patrzyli na nie jako bezużyteczne.
(g)