Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Hałas i dewastacja

Cisza, spokój, śpiew ptaków... Tak wyobrażali sobie do tej pory spacer po okolicznych lasach mieszkańcy dzielnicy. Nic z tego! Sielankowy obraz burzy ryk silników i warkot nadjeżdżających maszyn. To nowa plaga orłowskich lasów – quady.

Od wielu lat na terenie Kolibek istniał tor motocrossowy, na którym odbywały się zawody quadów i motocykli. Cieszyły się sporym zainteresowaniem kibiców. Teraz jednak już się nie odbywają. Za to właściciele maszyn znaleźli sobie nowe miejsce do „szaleństw”, czyli pobliskie lasy. Leśne drogi są rozjeżdżane, a dzikie zwierzęta uciekają w popłochu.

- Rajdy quadami po lesie to prawdziwa plaga – uważa Henryk Wiszniowski z Towarzystwa Przyjaciół Orłowa. – Kiedy spacerowałem z psem, obok wieży widokowo-przekaźnikowej, widziałem szarżujące wprost na mnie cztery pojazdy! Przy okazji zasłuchałem się ciekawych opowieści na temat wybryków tych kierowców od panów, którzy pilnują wieży.

Okolice wieży widokowej to ulubione miejsce rajdowców

(fot. S. Szumielewicz)

Rajdy w tym miejscu są o tyle dziwne, że ten teren to nie pierwszy lepszy las i ma specyficzny status.

- Jest to tzw. otulina parku krajobrazowego – mówi Dariusz Ożarowski, specjalista z Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. – Jest to zatem teren podlegający szczególnej ochronie.

I chociaż ten las to swoisty bufor oddzielający park od świata cywilizacji, to właściciele maszyn zdają się tym nie przejmować. Teoretycznie, nie powinni w ogóle wjeżdżać na teren lasu, gdyż obowiązuje tam zakaz ruchu drogowego. Problemem jest jednak egzekwowanie przepisów, a raczej brak takiej możliwości.

- Brakuje strażników leśnych, w całym nadleśnictwie jest ich niewielu - mówi Wiesław Czeszyk z Nadleśnictwa Gdańskiego. – Pracuje ich zaledwie trzech.

Mimo to pomorskim leśnikom i tak udaje się w ciągu kilku miesięcy zatrzymać kilkudziesięciu „quadowców”. Jest jednak jeszcze jeden problem. Quady to pojazdy, które w przeważającej części nie mają tablic rejestracyjnych. A to bardzo utrudnia identyfikację intruza. Co z tego, że ktoś zauważy pędzący po leśnych bezdrożach quad, skoro kierowca natychmiast odjedzie i nie ma możliwości rozpoznania go? Nie jest to zresztą zjawisko znane tylko w Orłowie. Podobny kłopot mają mieszkańcy gdańskiego osiedla Morena oraz Sobieszewa. Postanowili robić zdjęcia kierowcom łamiącym przepisy, jednak w praktyce brak tablic rejestracyjnych czyni te fotografie bezużytecznymi. Nie stanowią bowiem wiarygodnego materiału dowodowego.

Właściwie, każdy quad, jeśli ma być dopuszczony do ruchu drogowego, musi przejść przegląd techniczny, zostać zarejestrowany i otrzymać tablice. Jednak kierowcy omijają te przepisy, jak tylko mogą. Dochodzi nawet do sytuacji, że pakują quada na przyczepę, wiozą go do lasu i tam dopiero wjeżdżają na ścieżki.

- Nikogo to nie interesuje – uważa Henryk Wiszniowski. – Czy ekologom przeszkadzał tor crossowy, a głośne rajdy odbywające się w głębi lasu nikomu nie przeszkadzają? Chodzi zresztą nie tylko o hałas, ale przede wszystkim o postępującą dewastację tego terenu. Gdzie są obrońcy przyrody, czemu się teraz nie odzywają?

(drako)

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.61    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)



Facebook
Google +1