W nieliczne słoneczne dni okolice mola oraz promenady są oblegane. Bywa to uciążliwe dla tych spacerowiczów, którzy cenią sobie urok odludnych miejsc oraz ciszę i spokój. Niestety, w niedzielne popołudnia w okolicach ujścia Rzeki Kaczej można o tym zapomnieć. A wystarczy niewiele, by znaleźć się w zgoła odmiennym świecie.
Po „drugiej” stronie klifu – cicho i spokojnie (fot. dk)
- Większość amatorów przechadzek kończy spacer w okolicach tawerny – mówi Czytelniczka z ul. Orłowskiej. - Nieliczni docierają do klifu. Tymczasem chciałabym zachęcić mieszkańców do udania się plażą w kierunku Polanki Redłowskiej. To bardzo malownicze miejsce.
A do tego niewielu wie, że okoliczne lasy skrywają liczne atrakcje, nie tylko dla wielbicieli historii i militariów. Wśród drzew są okopy, bunkry i inne pozostałości dawnych dni. Artyleryjska bateria redłowska była bowiem pierwszą ze zbudowanych po wojnie baterii nad brzegiem morza. Jej atutem jest atrakcyjne położenie – wprost na klifie. Gdzieniegdzie widać nawet fragmenty bunkrów, które z biegiem lat runęły w przepaść. Niestety, dostępne są tylko niektóre stanowiska, gdyż wiele obiektów znajduje się na terenie wojskowym. Ich tajemnic strzegą ogrodzenia najeżone kolczastym drutem. A jest czym się interesować, bowiem w skład militarnego kompleksu wchodzi m. in. magazyn amunicji, schron, elektrownia i punkty obserwacyjne.