Życie Orłowa, wspierając cenną inicjatywę, by na tabliczkach z nazwami gdyńskich ulic znalazły się wyjaśnienia, kim byli ich patroni, prowadzi na łamach cykl prezentujący osobistości, na cześć których nazwano nasze uliczki. Wbrew pozorom, wiedza o patronach – nawet
Myszy nie ma, w pobliżu są za to piękne obiekty takie, jak ten (fot. dk)
tych popularnych - wcale nie jest powszechna. Dlatego pomysł jest niezwykle cenny i potrzebny.
Tym razem zaglądamy na ul. Popiela... Jej patron, nazywany również na kartach historii Pąpylem, Pąpielem, a nawet Bąbelem, prawdopodobnie nazywał się Popiel II i był synem Popiela I oraz wnukiem Leszka III. Co o nim wiadomo? W kronikach figurują wzmianki o żyjącym w IX w. władcy plemienia Polan lub Goplan, ostatnim z dynastii Popielidów, poprzednikiem dynastii Piastów. Panować miał w Kruszwicy lub w Gnieźnie.
Podobno został odsunięty od władzy właśnie przez Piasta. Jednak według zapisków Galla Anonima to Siemowit zdetronizował Popiela. Czemu tak się stało, próżno by dziś spekulować. Jednak można się tego domyślać. Otóż Popiel wielokrotnie pojawia się w polskiej literaturze i prawie zawsze w kontekście negatywnym. Wydaje się zatem, że nie należał do tych panujących, których określa się mianem miłościwych. Słowiański władca jest na przykład jednym z najważniejszych bohaterów „Starej Baśni” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Przedstawiony został jako okrutny włodarz, znajdujący się pod przemożnym wpływem swojej niemieckiej żony Brunhildy. Natomiast w „Poczcie królów bałwochwalców” Waldemara Łysiaka, występuje pod przydomkiem Myszowaty.
Żona naszego patrona też zresztą gości na kartach powieści i to wcale w nie lepszym tonie. W książce „Dagome iudex” Zbigniewa Nienackiego jawi się jako okrutna Helgunde, która więzi małżonka w wieży na wyspie. Tym razem Popiel jednak ma więcej szczęścia. Główny bohater powieści uwalnia go i pozwala się oddalić, a wokół każe rozpowiadać, że więźnia zjadły myszy. Według innej legendy Popiel zginął zjedzony przez myszy w Mysiej Wieży przy jeziorze Gopło. I to właśnie jest motyw, który – powtarzany przez stulecia - najgłębiej zakorzenił się w zbiorowej świadomości.