
Na mieszkańców ul. Inżynierskiej i okolic padł blady strach. A to za sprawą planów dotyczących przebiegu południowego odcinka Drogi Czerwonej. Lokatorzy najbardziej obawiają się, że część ich posesji zostanie przeznaczona na ulicę i chodniki. Mają kilka pomysłów, jak tego uniknąć.
Sprawa wiąże się bezpośrednio z dyskusją na temat miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego górnej części naszej dzielnicy. Henryk Wiszniowski z Towarzystwa Przyjaciół Orłowa, a prywatnie mieszkaniec ul. Inżynierskiej, zgłosił do Biura Planowania Przestrzennego Miasta Gdyni kilka uwag w tej sprawie.
Droga Czerwona ma być antidotum na korki na Al. Zwycięstwa (fot. dk)
- W związku ze zwiększającym się ruchem pojazdów samochodowych na trasie Gdynia–Sopot–Gdańsk i narastającymi trudnościami w przemieszczaniu się, w pełni popieram działania Urzędu Miasta Gdyni, mające na celu poprawę tej sytuacji – uważa Henryk Wiszniowski. - W tym również budowę Drogi Czerwonej. Po zapoznaniu się z projektem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego mam uwagi oraz wnioski, które mają na celu udogodnienie dostępu do tej drogi dla mieszkańców z południowo-zachodniej części Orłowa, korektę przebiegu Drogi Czerwonej oraz stworzenie dogodniejszych warunków dla pieszych, przemieszczających się między Orłowem dolnym i górnym (czyli przed torami i za torami).
Zjazd z ul. Architektów
Jeden z tych pomysłów jest umożliwienie dla samochodów jadących w kierunku Gdańska włączania się do ruchu po Drodze Czerwonej z ul. Architektów.
- To pozwoli mieszkańcom na włączenie się do ruchu bez potrzeby dojazdu do ul. Wielkopolskiej i blokowania skrzyżowania na planowanym węźle z Drogą Czerwoną lub na skrzyżowaniu z Al. Zwycięstwa – uważa H. Wiszniowski. - Taki sam zjazd jest obecnie zastosowany na północnym odcinku Drogi Czerwonej (ul. Lotników) dla mieszkańców Małego Kacka. Zjazd z ul. Przemyskiej pozwala na włączenie się bez dojazdu przez ul. Halicką do ul. Małokackiej, Węzła Macieja Brzeskiego i ul. Stryjskiej.
Druga sprawa jest taka, że w związku z planowaną budową Drogi Czerwonej ulegną likwidacji niektóre obiekty usytuowane na terenie PKP, a usytuowane wzdłuż torowiska.
- Do nich są doprowadzone bocznice kolejowe, które w przypadku dwóch obiektów od wielu lat nie są eksploatowane – mówi Henryk Wiszniowski. - Przy likwidacji budynków, istniejące bocznice kolejowe przestaną mieć rację bytu. W sytuacji ich likwidacji byłaby możliwość zapewnienia terenu pod Drogę Czerwoną.
Oszczędzić ogródki
Argument „za” jest taki, że przesunięcie nowej drogi w kierunku eksploatowanego torowiska o odległość równą szerokości zlikwidowanych bocznic, pozwoliłoby na mniejszą ingerencję w tereny posesji mieszkańców ul. Inżynierskiej oraz ocalenie przydomowych ogrodów od zniszczenia.
Pozostaje jeszcze kwestia stworzenia lepszych warunków dla pieszych, by ci mogli bez problemu przemieszczać się pomiędzy dolną i górną częścią dzielnicy pomimo istnienia tak dużego ciągu komunikacyjnego, jak planowana droga.
- Chcąc realizować hasło „Gdynia bez barier”, wnioskuję o uwzględnienie w projekcie planu wykonania tunelu pod torowiskiem i Drogą Czerwoną w miejsce obecnego przejścia pomostem – mówi Henryk Wiszniowski. – Jeżeli warunki pozwoliłyby na wykonanie zejść do tunelu bez stosowania schodów, to tunel mógłby być wykonany w osi ul. Oficerskiej i ul. Orłowskiej. Natomiast, gdyby takiej możliwości nie było, to lokalizacja powinna być w miejscu obecnego pomostu lub w pobliżu.
Przy takiej lokalizacji tunelu orłowianin proponuje, by wejście było wykonane równolegle do torowiska od strony ul. Oficerskiej, natomiast wyjście - w kierunku ul. Klonowej.
- Obecnie, aby dokonać zakupu biletu i zejść na perony należy pokonać 150 stopni – wylicza. - Pokonanie tylu stopni dla osoby starszej, bądź z wózkiem jest dużym utrudnieniem, a niekiedy bez pomocy osoby trzeciej wręcz niemożliwe. Natomiast, próba rozwiązania tego problemu przy pomocy wind osobowych, co zostało zaproponowane w projekcie planu, w praktyce nie sprawdza się. Doświadczamy takiej sytuacji w Orłowie. Istniejąca winda w tunelu, przy zejściu z peronu SKM od strony Sopotu jest, po kilku dniach od jej uruchomienia, nieczynna.
(drako)