
Pełna stawka za korzystanie z windy przed mieszkańców parteru, czy opłaty za eksploatację dźwigu uzależnione od liczby metrów kwadratowych danego lokalu to kwestie, na które skarżą się mieszkańcy naszego osiedla. W ich odczuciu takie zasady są krzywdzące i niesprawiedliwe.
O windach w naszych blokach można by pisać tomy. W tej sprawie ciągle się coś dzieje: chuligańskie dewastacje, kradzieże metalowych elementów na złom, czy niekończące się podwyżki opłat za korzystanie z dźwigów...
Za windę trzeba płacić, niezależnie od piętra, za to zależnie od metrażu mieszkania (fot. W. Gronowski)
Zrzutka na dźwig
Sprawa wind co jakiś czas gości na łamach Gazety Żabianki. Ostatnio temat ponownie znalazł się na językach mieszkańców, którzy nie mogą się pogodzić ze sposobem naliczania opłat.
- Mieszkam na Żabiance od kilku lat, w bloku na parterze – mówi Czytelniczka z ul. Gdyńskiej. - Przez te lata zaledwie kilka razy zdarzyło mi się skorzystać z windy, gdy odwiedzałam sąsiadów i znajomych, którzy mieszkają na wyższych piętrach. Czy za to mam płacić regularnie, co miesiąc?
W opinii zarządu spółdzielni każdy budynek jest własnością ogółu spółdzielców.
– Jako tacy, wszyscy oni muszą płacić za eksploatację takich urządzeń, jak dźwig – wyjaśnia Mieczysław Jabłoński, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej Żabianka. - Nie ma znaczenia, czy ktoś mieszka na parterze, czy nie. Budynek to wspólny majątek, a opłata to wspólny obowiązek, który dotyczy każdego.
Metry w windzie
Otrzymaliśmy jednak kolejny sygnał, tym razem od czytelniczki, która jest inwalidką pierwszej grupy.
– Muszę korzystać z windy za każdym razem, gdy chcę wydostać się z mieszkania - mówi mieszkanka. - Tym bardziej uważam za niesprawiedliwy pomysł spółdzielni, by naliczać opłatę nie w zależności od liczby zameldowanych w mieszkaniu osób, lecz od liczby metrów kwadratowych danego lokalu.
Tymczasem zarząd SM Żabianka argumentuje, że liczba osób nie jest w tym przypadku wyznacznikiem, bowiem to nie jest opłata z tytułu faktu korzystania z windy. Jest ona naliczana z powodu tego, że w danym budynku znajduje się dźwig. A ponieważ każdy blok jest własnością spółdzielców, to muszą oni wszyscy – bez wyjątków - płacić za eksploatację takiego urządzenia. Dlatego wyznacznikiem jest właśnie powierzchnia mieszkania, a co za tym idzie, procentowy udział właściciela lokalu w całej nieruchomości.
Czy naprawdę nie ma sposobu, by to zmienić?
Bez szans na zmiany
- Taka jest decyzja zarządu, podjęta za wiedzą rady nadzorczej – mówi Andrzej Kupidura, przewodniczący RN SM Żabianka. – Jest ona spowodowana nowymi uwarunkowaniami, związanymi z wykupywaniem mieszkań przez lokatorów na własność. W ten sposób stają się oni właścicielami całej nieruchomości, oczywiście w odpowiedniej proporcji. Dlatego też koszty eksploatacji są naliczane właśnie od procentowego udziału w tej nieruchomości ogółem.
Tych kosztów jest sporo: oświetlenie, sprzątanie i ogrzewanie klatek schodowych, czy eksploatacja wind i zsypów.
- Nie ma innego sposobu na rozwiązanie tej kwestii – uważa A. Kupidura. - Zasięgnęliśmy w tej sprawie opinii prawnika, która jest jednoznaczna. Przedstawił on konkretne argumenty, poparte przepisami. Rada Nadzorcza SM Żabianka nie jest po to, by dyskutować z prawnikiem, ani po to, by podważać obowiązującą ustawę. Ja osobiście rozumiem, że te zasady mogą się wydać niesprawiedliwe, np. osobom samotnie zajmującym duży lokal, czy mieszkańcom parteru. Ale nawet gdybyśmy zarekomendowali zarządowi odstąpienie od obecnych zasad naliczania opłat za eksploatacje dźwigu, zarząd mógłby odrzucić ten wniosek jako niezgodny z prawem.
(drako)