Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Wakaty dla wiernych paladynów

- Pan zasiadał wtedy w prezydium Rady Nadzorczej. Dlaczego był pan przeciwny podjęciu uchwały o odwołaniu z funkcji wiceprezesa zarządu Krzysztofa Radtke i rozwiązaniu z nim umowy o pracę?

- Uważałem i uważam nadal, że był bardzo dobrym fachowcem, nieustępliwym w swych decyzjach. Nie wdawał się w żadne układy, co było nie do przyjęcia przez Romualda Kalitę i niektórych innych radnych. Nie mogli załatwić swych spraw osobistych ich jedynie interesujących. Przewodniczącemu chodziło jedynie o szybkie usuniecie prezesa i jego zastępcy, by obsadzić je swoimi wiernymi paladynami w osobie Karaczun Wiesławy i Zamorskiej Barbary. Odwołanie wiceprezesa było zaplanowaną akcją Kality. Plan jego spalił z chwilą przeprowadzenia rozmowy i sporządzenia protokołu. Z tejże rozmowy, podczas której wiceprezes Radtke zapewnił, że stawi się w Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm jak tylko będzie taka potrzeba. Przewodniczący Kalita postanowił sprawdzić prawdomówność wiceprezesa i tak w godzinach późno wieczorowych wykonał do niego telefon żądając jego stawiennictwa w SM. Gdy ten odmówił natychmiast przystąpiono do głosowania nad jego odwołaniem.

- Czy zanim tak się stało rada zasięgała opinii radcy prawnego w tej kwestii?

Janusz Grzenkowski: „Kosztami powinno się obciążyć Kalitę, bo to on kierował całą tą akcją”...

Fot. Tg

 

- W ogóle zachodziła konieczność odwoływania z funkcji wiceprezesa zarządu?

- Nie było takiej konieczności. Ale gdy ktoś nie chce wchodzić w układy, trzeba go usunąć i zastąpić takimi fachowcami jak radna Karaczun, która już od wielu miesięcy pełni obowiązki na stanowisku wiceprezesa i otrzymuje za swoją fachowość wyższe miesięczne premie niż prezes.

- To miała być kara za to, że odmówił w nocy przejścia do siedziby spółdzielni, gdy jego obecności zażyczył sobie pan przewodniczący rady?

- To był tylko pretekst. Plan Kality to obsadzić to stanowisko swoja koleżanką ślepo wykonującą każde polecenie.

- Spółdzielnia przegrała proces z Krzysztofem Radtke w pierwszej instancji. Ma zapłacić ponad 22 tys. zł, z czego bodaj 7 tysięcy musiała wypłacić natychmiast. Spółdzielnia dodatkowo kwotę tę powiększyła o koszt wniesienia apelacji. To dodatkowy tysiąc złotych. Spodziewał się pan takiego wyroku?

- Jak najbardziej. Wyrok był do przewidzenia. Uzasadnienie było tak jasne, że apelacja była „chorym” posunięciem. Jestem przekonany, że radca prawny pisząc apelację działał pod dyktando przewodniczącego Kality, bo sam by chyba na tyle się nie ośmieszał.

- Kto powinien te pieniądze zapłacić? Członkowie spółdzielni nie mieli wpływu na taką decyzję rady…

- Uważam, że głównie kosztami powinno się obciążyć Kalitę, bo to on kierował całą tą akcją i jako przewodniczący nakazał głosowanie, nad sporządzonym na kolanie wniosku o odwołanie, którego autorką była między innymi Wiesława Karaczun.

Za zwolnienie prezesa też słono zapłaciliśmy, bo jak pamiętam też zapłacono za trzy miesiące i urlop. Opłacaliśmy jednocześnie Zamorską Barbarę i prezesa Niżniowskiego.

- Jako członek rady zawnioskuje pan, żeby koszt ten ponieśli ci, którzy złą decyzję podjęli?

- Złożymy taki wniosek.

Rozmawiał: TG

Janusz Grzenkowski jest członkiem Rady Nadzorczej SM Chełm, był członkiem prezydium tej rady.

 

 

- Nie zasięgano opinii radcy prawnego w tej kwestii. Sędzią, obrońcą i katem w jednej osobie był przewodniczący Kalita. Znany jest z własnej interpretacji prawa. Interpretacja inna niż wygodna nie jest przez niego brana pod uwagę.

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.61    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)



Facebook
Google +1