
Choć intensywne opady śniegu na naszej szerokości geograficznej nie powinny o tej porze roku nikogo dziwić, to jednak co roku obchodzimy „Dzień Zaskoczonego Drogowca”. Na terenie naszej dzielnicy sprawa ma się na tyle poważnie, że miasto zdecydowało o uruchomieniu dodatkowego sprzętu do wywożenia śniegu poza Dąbrowę.
Najgorzej jest tam, gdzie nie ma już miejsca z powodu zalegających na poboczach pryzm śniegu.
I jak tu nie brodzić w śniegu? (fot. dk)
- Sytuacja wokół Przychodni Dąbrowa Dabrówka jest fatalna – alarmuje mieszkanka ul. Sojowej. - Śniegu jest tyle, że nie ma gdzie parkować samochodu, a chodnikami w pobliżu przejdzie co najwyżej jedna osoba. Dwie już się nie wyminą.
Jak z tym problemem radzą sobie nasze spółdzielnie i miejskie służby?
Liczniki w górę
- Usuwanie skutków tak intensywnych opadów to jest problem – nie ukrywa Ireneusz Bekisz, prezes Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Odśnieżamy ciągi piesze oraz wszystkie dojścia, ale już np. z ulicami i parkingami jest kłopot. Mieszkańcy są niezadowoleni. Dlatego sami próbujemy ciągnikiem odśnieżać newralgiczne punkty, choć to nie jest nasze zadanie, tylko gminy. My odpowiadamy tylko za ciągi piesze i dojścia. Nawet odśnieżanie chodników przy ul. Paprykowej i Szafranowej nie należy do nas, ale to robimy, bo gdybyśmy czekali na miasto, to pewnie nieprędko byśmy się doczekali.
Prezes uważa, że tegoroczna zima zaskoczyła wszystkich.
- Przyzwyczailiśmy się, że zimy są lekkie i niezbyt mroźne - dodaje. - Tymczasem z naszych odczytów wynika, że zużycie energii cieplnej wzrosło aż o 40 proc. To niezwykłe. Tak zimno nie było od 1978 r.!
Problem na parkingach
- Na bieżąco odśnieżamy i sypiemy sól – mówi Jacek Benert, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Na Wzgórzu”. - Korzystamy z ciągników i spychaczy. Dodatkowo po naszych ulicach porusza się „fadroma”. Użycie tak potężnej maszyny jest jak najbardziej uzasadnione, gdyż lżejszy sprzęt w takich warunkach często znosi na boki. Niestety, ulice są gęsto zastawione samochodami i zdarza się tak, że odśnieżamy tylko tam, gdzie maszyna się zmieści, o centymetry mijając zaparkowane pojazdy. Chodniki i drogi wewnętrzne są odśnieżone. Parkingi - w miarę możliwości, o ile uda nam się wygarnąć śnieg spod i spomiędzy aut.
Zdaniem prezesa, jest jednak problem z drogami gminnymi.
- Te bardziej uczęszczane, przelotowe typu Kolendrowa, czy Kameliowa, są odśnieżane regularnie – mówi J. Benert. - Ale np. Melisowa, Miłkowa, czy Imbirowa – pomimo, że są to ulice miejskie, to i tak kierujemy tam nasze pługi, gdyż czas oczekiwania na reakcję organów do tego powołanych byłby zbyt długi. A tu się nie da czekać.
Michał Guć,
wiceprezydent Gdyni:
- Mam dobrą wiadomość dla mieszkańców naszej dzielnicy. Miasto zleciło wywożenie zalegającego śniegu z terenu Dąbrowy. Tak obfitych opadów nie było u nas od kilku lat i konieczność podjęcia tego typu działań pojawia się dopiero po raz drugi. Niemniej jednak, jest to działanie konieczne, gdyż zalegające masy śniegu uniemożliwiały właścicielom posesji odśnieżanie chodników - śniegu jest zbyt dużo i nie było go gdzie odgarniać. Zlecana przez miasto usługa jest kosztowna, dlatego uruchamiamy ją tylko tam, gdzie jest to absolutnie konieczne. W tym roku dotyczyło to części dzielnic Dąbrowa oraz Chwarzno-Wiczlino. Wszelkie szczególnie trudne sytuacje należy zgłaszać do Zarządu Dróg i Zieleni, który będzie reagował na takie sygnały.
(rak)
(rak)