Rozmowa z Markiem Ferlinem,
prezesem zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm
- Sąsiednia spółdzielnia, Morena, w prezencie noworocznym otrzymała od gminy miasta Gdańsk wypowiedzenia dotychczasowych stawek za użytkowanie wieczyste gruntów, a nowe są o prawie 400 proc. wyższe. Chełm również taki „prezent” otrzymał?
Marek Ferlin: „Poznałem tę spółdzielnię, jej specyfikę
i problemy”... Fot. Tg
- Również otrzymaliśmy wypowiedzenia stawek za wieczyste użytkowanie gruntów, ale w naszym wypadku dotyczą one tylko terenów inwestycyjnych. Działki na których stoją budynki są własnością spółdzielni. Nie wiąże się więc to z zauważalnym wzrostem opłat dla lokatorów. Podstawą wypowiedzenia stawek była nowa wycena gruntów. Przeanalizowaliśmy te ceny i zdecydowaliśmy o nieodwoływaniu się do wojewody pomorskiego. Nowe stawki, w naszym przypadku i tak pozostają atrakcyjne i nic nie zyskalibyśmy na odwołaniu.
- Chełm wciąż się rozwija. Powstają nowe domy z mieszkaniami w atrakcyjnej cenie. To atut?
- Zdecydowanie tak. Zagospodarowywane są tereny w rejonie ul. Szpora. Bazujemy na podjętych już uchwałach ZPCz. Jak wiadomo, utrzymanie terenów inwestycyjnych spoczywa na barkach członków spółdzielni. W momencie uruchomienia inwestycji, zgodnie z zapisami aktualnego statutu, budowa odbywa się „po kosztach”. Nowy lokator otrzymuje mieszkanie korzystne cenowo, bo bez żadnych narzutów. Członkowie, którzy przez wiele lat utrzymywali te grunty, nie mają z tego żadnych korzyści. Nabywca taniego mieszkania nawet nie zwraca im poniesionych kosztów utrzymywania terenów.
- Chyba niesprawiedliwe?
- Otrzymuję wiele sygnałów od mieszkańców, że nowe inwestycje powinny jednak się odbywać w systemie deweloperskim. Na metrze kwadratowym w takim systemie zarabia się około tysiąca złotych. Jeżeli udałoby się zmienić statut tak, żeby spółdzielnia mogła budować na sprzedaż, to zysk byłby dobrem wszystkich członków spółdzielni, a nie tylko grupy szczęśliwców. Oczekujemy dalszych głosów członków w tej sprawie.
- Oprócz tanich mieszkań miały też powstać na jednostce F tanie domki jednorodzinne...
- Zadanie to zostało zawieszone. Kontrowersyjny temat. Ostrożność nakazywała wstrzymać się przed podejmowaniem nieodwracalnych decyzji. Członkowie spółdzielni nie mieliby nic z tej inwestycji. Chcemy kilka miesięcy odczekać, aby na Walnym Zgromadzeniu usłyszeć wolę większości. Jeśli taka będzie wola, to powstaną one jak miały, czyli po kosztach. W bardzo atrakcyjnym, widokowym miejscu, w sąsiedztwie ul. Szpora, miało powstać 28 szeregowo zabudowanych domów jednorodzinnych.
- Nic dziwnego, że kolosalne jest zainteresowanie kupnem...
- Dla zobrazowania: o kupno 36 mieszkań realizowanego zadania nr 5 przy Szpora ubiega się 1400 osób.
- Trafił pan w wyjątkowo niekorzystnym momencie do spółdzielni. Konflikty i podział w radzie nie sprzyjały zapewne normalizowaniu sytuacji. Zaaklimatyzował się pan?
- Na pewno poznałem tę spółdzielnię, jej specyfikę i problemy do rozwiązywania. Stawiam na twórcze myślenie, co można dla tej spółdzielni dobrego zrobić. A jest takich elementów co najmniej kilka. Plusem są tutaj tereny inwestycyjne, ale pracy nie brakuje nad utrzymywaniem budynków powstałych w starej technologii, po to, aby poprawić lokatorom warunki.
- Za co zabrał się od razu?
- Najbardziej kontrowersyjnym tematem były rozliczenia ciepła za poprzedni sezon. Zatem szybka analiza regulaminu rozliczania i natychmiastowe opracowanie nowego, bardziej sprawiedliwie rozliczającego koszty. Skutki będą jednak dopiero odczuwalne po obecnym sezonie grzewczym, a więc około września 2010 roku.
- Przyglądał się pan regulaminowi rozliczeń wody? Każda spółdzielnia ma z tym problem, powstają ogromne różnice pomiędzy wskazaniami indywidualnych wodomierzy a głównym w danym pionie domu.
- Owszem, również został zmodyfikowany. Różnice występują w całej Polsce i pewnie nie tylko. Ustawa o nich mówi, co znaczy, że nie są czymś nienaturalnym. Zawsze należy dążyć do minimalizowania pozabilansowych różnic. Tam, gdzie są duże rozbieżności, musi zostać przeprowadzona analiza i natychmiastowa reakcja.
- Nie jest dla pana dyskomfortem, że do tej pory rada nie ogłosiła konkursu na stanowisko wiceprezesa zarządu?
- Mamy podział kompetencji. Pewnie gdyby wiceprezes był umocowany na dłuższy okres, nie musiałbym śledzić wszystkich jego decyzji. W obecnej sytuacji muszę jednak angażować wiele swojego czasu, żeby śledzić jego poczynania tak, aby móc szybko wdrożyć osobę, która go zastąpi.
- Co najpilniejszego ma pan teraz do wykonania?
- Wdrożenie przedsięwzięć mających zrealizować plan finansowo-gospodarczy, który został uchwalony przez radę w styczniu. Dla nas to podstawa działania. Obecnie przygotowujemy projekty, audyty i procedury przed rozpoczęciem przetargów. Chciałbym też wprowadzić takie mechanizmy, aby członkowie spółdzielni brali większy udział we współdecydowaniu. My jesteśmy po to, aby ich wolę spełniać.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: TG