Leszek Cybula, który do 26 czerwca 2009 roku zasiadał w Radzie Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm, uznał, że wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku stwierdzający nieważność uchwały o skróceniu radzie kadencji ma jedynie wymiar prawno-formalny.
Ten najważniejszy, merytoryczny, jego zdaniem wyrazili przytłaczającą większością głosów sami mieszkańcy podejmujący 26 czerwca 2009 roku podczas Walnego Zgromadzenia taką uchwałę. Jego zdaniem w sposób wyraźny powiedzieli radzie, że nie dają jej wotum zaufania. Cybula, jako jedyny z opozycyjnych radnych, nie powrócił od tamtego czasu do pracy w radzie.
Zdziwił się jednak Leszek Cybula, gdy swoje nazwisko ujrzał w wykazie członków rady, a on wie, że z woli mieszkańców do niej nie należy. Ta bowiem była dla niego ważniejsza, niż sam wyrok sądu stwierdzający nieważność uchwały walnego. Nie chce brać odpowiedzialności za sprawy, na które żadnego wpływu nie ma. Złożył więc w zarządzie pismo z oficjalną rezygnacją z pracy członka rady.
Leszek Cybula:
„Dla mniej najważniejsza była wola mieszkańców”
Fot. Tg
- Powyższą decyzję podjąłem ze względu na brak możliwości merytorycznej pracy na rzecz mieszkańców Spółdzielni Mieszkaniowej Chełm w obecnym składzie Rady Nadzorczej, a w szczególności z uwagi na brak u większości członków rady woli podejmowania racjonalnych decyzji, którym przyświecałoby dobro członków i mieszkańców spółdzielni – napisał Leszek Cybula.
Cybula nadmienił, że równie ważnym powodem jego rezygnacji jest poddanie się woli większości mieszkańców, jaką wyrazili oni podczas Walnego Zgromadzenia, głosując za skróceniem kadencji rady.
- To dla mnie jednoznacznie oznacza nieudzielenie wotum zaufania dla wszystkich członków dotychczasowej rady, bez względu na błędy formalne podczas głosowania – dodał. - W tej sytuacji, jako jedyne słuszne rozwiązanie uważam rezygnację z pozostawania członkiem Rady Nadzorczej, co należy odczytywać, jako całkowite odcięcie się od wszystkich decyzji podejmowanych przez radę po 26 czerwca 2009 r.
Leszek Cybula zaznaczył, że złożenie przez niego rezygnacji pisemnej ma jedynie wymiar formalny, ponieważ nadal znajduje swoje nazwisko w internetowym wykazie członków rady, co może być mylnie poczytywane przez mieszkańców, że może być on współodpowiedzialny za podejmowanie decyzji i uchwał, a za nie odpowiedzialności brać nie może.
W piśmie do zarządu spółdzielni domaga się on tym samym wykreślenia jego nazwiska z wykazu członków rady i zaprzestania kierowania do niego informacji o zwoływaniu i porządku kolejnych posiedzeń rady.