Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Nikt mi nie przeszkadzał...

Rozmowa z Krzysztofem Polkowskim

- Trudna była dla pana decyzja o rezygnacji ze stanowiska kierownika Domu Kultury na Morenie?

- Ważne życiowe decyzje zawsze są trudne. Należę jednak do osób, które nie boją się ich podejmować. Poniekąd całe nasze życie składa się na wybory i decyzje, których nie da się uniknąć.

- Wokół pana odejścia narosło tyle rozmaitych plotek. Wielu mieszkańców uważa, że podjął pan taką decyzję, nie widząc dalszej możliwości współpracy z Radą Nadzorczą, która kontrolowała Dom Kultury, jeszcze inni – że wręcz został pan zmuszony do tej rezygnacji… Tymczasem w rozmowie z nami stwierdził pan, że zdecydował się na robienie habilitacji w gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie jest pan adiunktem…

- Nie jest prawdą, że zostałem zmuszony do takiej decyzji w związku z rozbieżnościami w ocenie mojej pracy w łonie Rady Nadzorczej. Faktycznym powodem jest chęć uzyskania habilitacji i dalszy rozwój mojej kariery artystycznej. Wracając do Rady Nadzorczej i jej stosunku do mojej osoby, to mam nadzieję, iż prócz tych kilku osób, które były członkami powołanej w 2008 roku Komisji Nadzwyczajnej ds. zbadania działalności Domu Kultury, reszta członków potrafi zachować obiektywizm, co do oceny mojej działalności, chociażby po czasie. Niestety kilka osób dało się zmanipulować wnioskom członków tej niby z założenia „obiektywnej” komisji.

- Dyplom uzyskał pan w 1985roku w Pracowni Malarstwa prof. K. Ostrowskiego. Jako polski malarz i zarazem pedagog ASP jak dotąd radził pan sobie z łączeniem tej pracy z Domem Kultury na Morenie. Habilitacja istotnie tak bardzo pana pochłonie, że straciłaby na tym kierowana przez pana placówka na Morenie?

- W LWSM „Morena” zacząłem pracować zaraz po dyplomie w 1985 roku i oprócz działalności twórczej, nie miałem innych dodatkowych obowiązków. W Akademii Sztuk Pięknych, po wygranym konkursie podjąłem pracę w 1997. W ciągu czterech latach zrobiłem doktorat i w ramach pensum dydaktycznego, które wynosi 8 godzin tygodniowo, nie było problemów, aby godzić te dwie prace. Jednak habilitacja to poważniejszy próg, gdzie trzeba wykazać się znacznym dorobkiem i projektami artystycznymi. Poza tym zostałem senatorem ASP w obecnej kadencji i w ramach tych obowiązków jestem sekretarzem Komisji Prawno – Statutowej, która ma sporo pracy. Aby temu sprostać potrzeba czasu, który jest znacznie okrojony, kiedy pracuje się na dwóch etatach.

- Nie miał pan nigdy takiego poczucia, że jako artysta malarz, naukowiec, marnuje się w niewielkim spółdzielczym Domu Kultury? Czy raczej traktował pan tę pracę jako dodatkowe źródło dochodów?

- Nigdy nie traktowałem tej pracy jako dodatkowego źródła dochodów, zresztą gratyfikacja jest zdecydowanie niewspółmierna do zakresu obowiązków, ale to już inna sprawa. Od początku lubiłem to miejsce, ludzi. Satysfakcja z udanych projektów np. Wszechnicy Kulturalno – Edukacyjnej, Klubu Filmowego jest nieprzekładalna na wartości materialne. W sumie mam chyba charakter działacza, ale takiego bez cudzysłowia...

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: TG

Od redakcji

 

Krzysztof Polkowski z Moreny jest asystentem w I Pracowni Malarstwa prof. Henryka Cześnika w gdańskiej ASP. I stopień kwalifikacji uzyskał w 2001 roku. Pracuje na stanowisku adiunkta.

 

 

 

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.61    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)



Facebook
Google +1