Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Dziura na dziurze

Na tragiczny stan techniczny ul. Lipowej skarżą się mieszkańcy, którzy nie mogą doczekać się żadnej reakcji ze strony miejskich urzędników. Tymczasem na „ulicy” brakuje chodnika, a w niektórych miejscach wystają połamane płyty YOMB.

Niedawno na naszych łamach pisaliśmy o sprawie ul. Górniczej. U wylotu w ul. Chwaszczyńską ma ona równą nawierzchnię z kostki betonowej. Natomiast jej odcinek nieopodal kościoła p.w. św. Karola Boromeusza został niedawno utwardzony płytami typu YOMB. Niestety, nikt nie zadbał, by połączenie obydwu odcinków wyglądało w cywilizowany sposób. Dlatego rada dzielnicy wystosowała do Zarządu Dróg i Zieleni pismo z prośbą o naprawę części ulicy na odcinku od kostki brukowej do nowo położonych płyt. Tymczasem Zarząd Dróg i Zieleni przekazał pismo do wydziału inwestycji gdyńskiego magistratu. Sprawa wciąż pozostaje otwarta, bowiem jednoznacznej odpowiedzi w sprawie ewentualnego remontu mieszkańcy od władz miasta do tej pory nie otrzymali.

Stan „ulicy” spędza sen z oczu mieszkańcom (fot. rak)

 

Wertepy zamiast ulicy

Tymczasem do redakcji wpłynął kolejny sygnał, zainspirowany naszą publikacją.

- Przeczytałem niedawno w Gazecie Wielkiego Kacka artykuł o złym stanie ul. Górniczej – mówi Jan Młynarczyk, mieszkaniec ul. Lipowej. - A nikt nie zwraca uwagi na to, że w porównaniu do Górniczej, stan ul. Lipowej dzieli przepaść. Lipowa to już właściwie nie ulica, tylko wertepy. Samochodem prawie nie da się przejechać, a nawet przejście jest problemem.

Czytelnik argumentuje, że na odcinku od ul. Zwinisławy do schodów przy ul. Myśliwskiej nie ma w ogóle chodnika dla pieszych i ludzie chodzą po ulicy, między jadącymi samochodami. A ruch – zarówno pieszych, jak i samochodów – jest tutaj spory.

- Natomiast na odcinku od schodów przy ul. Gryfa Pomorskiego, którymi schodzi się w dół, do przystanku naprzeciwko stacji Shell, w czasie dużych opadów deszczu, spływająca przez ul. Lipową woda wyżłobiła ogromne rowy – dodaje Jan Młynarczyk.

Kiedyś zostały tu tymczasowo położone płyty typu YOMB, mieszkańcy wówczas partycypowali w kosztach utwardzenia ulicy w ten sposób. Ale teraz te płyty są połamane, wystają z nich stalowe pręty.

14 lat horroru

- I taka sytuacja trwa już 14 lat, a chyba wszyscy zapomnieli o naszej ulicy – mówi Czytelnik. - Już niejeden raz zdarzało się, że kierowcy, próbując przejechać przez ten odcinek Lipowej, urywali zawieszenia w swoich autach. I mimo wielu pism, próśb i innych działań nic się nie zmienia. Jesteśmy bezsilni, a przeżywamy horror, próbując się dostać do domów lub gdzieś wyjeżdżając. Warto też wspomnieć, że to droga piaskowa, każdy samochód wzbija więc tumany kurzu. Czasem okna nie można otworzyć, wszystko jest zapylone. Ostatnio wysłaliśmy pisma do prezydenta miasta, do magistratu i Rady Dzielnicy Wielki Kack. Czekamy na odpowiedź, mamy nadzieję, że może wreszcie ktoś zauważy nasz problem, z którym borykamy się od lat. W piśmie poprosiliśmy prezydenta, by przyjechał tu, zobaczył i podjął jakieś działania, bo tak dłużej nie da się żyć.

Gazeta Wielkiego Kacka interweniowała w imieniu Czytelników w urzędzie miasta. Jednak nikt nie był w stanie udzielić nam odpowiedzi na temat jakichkolwiek działań mających na celu poprawę sytuacji na ul. Lipowej. Dlatego skierowaliśmy do urzędników oficjalne, pisemne zapytanie. Do sprawy powrócimy jeszcze na naszych łamach.

(rak)

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.61    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)



Facebook
Google +1