
Działająca fontanna przy deptaku to marzenie wielu mieszkańców osiedla, którzy chętnie widzieliby tutaj miejsce dla wypoczynku i ochłody.
Okolice fontanny to ulubione miejsce relaksu dla wielu, zarówno starszych, jak i młodszych, mieszkańców osiedla. Niestety, lato w pełni, a wodotrysk jak nie działał, tak nie działa...
Inni mogą, a my - nie
Pozbawioną wody fontannę mieszkańcy mijają obojętnie (fot. rak)
Z redakcją skontaktowała się nasza Czytelniczka.
- Jak to możliwe, że fontanny funkcjonują w tylu innych miastach, tylko nie na naszym osiedlu? – zastanawia się Barbara Wojas, mieszkanka osiedla. - Tak bardzo byłoby miło usiąść sobie na ławeczce, posłuchać śpiewu ptaków i zażyć ochłody przy wodotrysku. Niestety, fontanna od dłuższego czasu jest bez wody. I choć to ozdoba naszej promenady, to jednak wciąż pozostaje nieczynna. Słyszałam, że były jakieś problemy z sanepidem, albo że poturbowało się tu któreś dziecko. Ale w takim przypadku to przecież wina opiekunów, a nie fontanny! Taki obiekt bardzo by się tu przydał. Dlaczego inne dzielnice mogą mieć swoje fontanny, a my nie?
Rzeczywiście, miejsce wokół dawnego wodotrysku opustoszało. W największe upały na ławeczkach trudno znaleźć amatorów wypoczynku. Nic dziwnego, siedzenie przy suchej fontannie to żadna atrakcja.
Budować od nowa?
Okazuje się, że sprawa uruchomienia fontanny ciągnie się już od wielu lat. Jakiś czas temu na miejscu odbyła się kontrola, o której poinformowano telefonicznie Spółdzielnię Mieszkaniową Żabianka.
- Przedstawiciele sanepidu dzwonili, bowiem chcieli ustalić, kto jest właścicielem tego terenu – tłumaczy Dariusz Petrowski, prezes naszej spółdzielni. – Jednak to nie my nim jesteśmy i z tego powodu nie od nas zależy ostateczna decyzja o uruchomieniu fontanny. Wydaje mi się, że na to, by ta fontanna jeszcze zadziałała, raczej nie ma szans. Należy pamiętać, że jest to obiekt przestarzały i żeby funkcjonował należycie, trzeba by go prawdopodobnie zbudować od nowa. Inne miejskie fontanny przechodziły remonty i modernizacje. Mają zamknięty obieg wody i są wyposażone w filtry.
W gdańskim sanepidzie sprawa fontanny stała się głośna pięć lat temu, kiedy to cała Polska żyła kolejnymi przypadkami ptasiej grypy.
W fontannie dalej sucho
Mieszkańcy naszego osiedla, zaniepokojeni ilością bytujących wokół dawnego wodotrysku gołębi, poprosili urzędników o zainteresowanie się tą sprawą. Obawiali się zwłaszcza tego, że gdyby ptasie odchody dostały się do wody, mogłoby to być niebezpieczne dla zdrowia ludzi przebywających w pobliżu. Ponieważ telefony od mieszkańców się urywały, zdecydowano o zamknięciu dopływu wody.
- Co też niebawem nastąpiło – potwierdziła Renata Jazłowińska z gdańskiego sanepidu. - Okazało się, że zagrożenia ptasią grypą nie było.
Jednak to wcale nie znaczy, że fontannę uruchomiono ponownie. Próbowaliśmy ustalić, czy – jeśli nie ma żadnych przeciwwskazań – to może jest szansa na ponowne napełnienie obiektu wodą. Niestety, nikt w gdańskim sanepidzie nie był w stanie udzielić nam odpowiedzi na to pytanie.
(rak)