Marek Niedźwiecki dał się namówić na wywiad specjalnie dla Prasy Dzielnicowej Trójmiasta.
- Czy ma pan jakieś muzyczne wspomnienia dotyczące Trójmiasta?
- Tak i to wiele! Tak wiele, że nie starczyłoby czasu, by wszystkie wymienić. Po raz pierwszy prowadziłem festiwal w Sopocie w 1985 r. Aż trudno uwierzyć, że to było już 25 lat temu. Wtedy powiedziałem sobie: „Nigdy więcej!”. Ale potem wracałem, by prowadzić kolejne festiwale. A ostatnio byłem w Sopocie na jubileuszu Perfectu. Zresztą, bardzo często przyjeżdżam do Trójmiasta na rozmaite imprezy i wydarzenia artystyczne. Doskonale wspominam koncert Davida Gilmoure’a czy Jean-Michel Jarre’a. Bardzo lubię tu przyjeżdżać.
- A są jakieś miejsca, do których zawsze chętnie pan wraca ze szczególnym sentymentem?
- Zdecydowanie jest to Sopot. Miałem kiedyś kolegę, którego rodzice mieszkali przy Al. Grunwaldzkiej. Pamiętam doskonale swoje pierwsze wakacje, które spędziłem w ich mieszkaniu. To był początek lat 80-tych. I choć nie można powiedzieć, by były to wakacje całkiem samodzielne, to jednak mam z tego czasu przesympatyczne wspomnienia.
- Upodobał pan sobie całe miasto, z jego artystycznym klimatem i atmosferą nadmorskiego kurortu?
- Tak, uwielbiam cały Sopot. To jest naprawdę piękne i niezwykłe miasto. Gdy ma się dosyć zgiełku i chce się odpocząć od tłumu turystów, wystarczy przejść uliczkę, czy dwie dalej od deptaka i odkrywać prawdziwe piękno tajemniczych zaułków. Moim zdaniem pomysł na wakacje w Sopocie to 100 proc. szans na udany wypoczynek.
- A jak pan ocenia dorobek trójmiejskich muzyków i ich wpływ na kształtowanie polskiej powojennej sceny muzycznej?
- Jest on olbrzymi i nie sposób go nie docenić! Tutaj zawsze się coś działo. Powstała nawet piosenka zespołu eM, której słowa brzmią: „Tu wszystko się kończy i zaczyna – Gdańsk, Sopot, Gdynia...”
- Nie sposób pominąć kilku ważnych nazwisk...
- Wystarczy wspomnieć choćby o Franku Walickim... Śmiało można powiedzieć, że to ojciec całej polskiej muzyki rockowej i big-beatu. Zresztą całe trójmiejskie środowisko artystyczne działa prężnie. Miało i wciąż ma wpływ na kształtowanie i funkcjonowanie tej naszej muzycznej sceny.
- Dziękuję za rozmowę.