Skwer im. ks. Piotra Mazura to miejsce szczególne. Niestety, jako punkt spotkań upodobali je sobie także chuligani, którzy urządzają tutaj alkoholowe libacje. Nasza Czytelniczka uważa, że to swego rodzaju profanacja.
Na skwerku kilka ławek stoi bardzo blisko bloków, z okien których dokładnie widać i słychać, co się dzieje.
To szczególne miejsce dla wielu mieszkańców (fot. rak)
- Codziennie od godz. 22.00 zbierają się wulgarni chuligani i zakłócają ciszę nocną na skwerku im. ks. Piotra Mazura - skarży się pani Danuta, mieszkanka naszej dzielnicy. - To jest profanacja imienia tej zasłużonej osoby duchownej! Czy policja w nocy nie pracuje? Ławki powinny być ustawione dalej, przy szkolnym płocie z widokiem na staw. Na pewno jest to ładniejszy widok zamiast budynku mieszkalnego.
Czytelniczka uważa, że Dąbrowa nie jest czystą dzielnicą. Narzeka, że śmietniki przy ul. Gorczycowej często są przepełnione i brudne.
- Plusem są uprzejmi sprzedawcy w sklepach i zadbana zieleń - sądzi kobieta. - Jednak wzorem do naśladowania jest Fikakowo.
Sprawa głośnych spotkań jest szeroko znana, jednak trudno znaleźć skuteczne rozwiązanie.
- Jeżeli chodzi o chuliganów i okolice oczka, to rzeczywiście znam ten problem - potwierdza Ireneusz Bekisz, radny miasta i prezes MSM. - My jednak, jako spółdzielnia, niewiele możemy zrobić. Mamy w okolicy pod naszym zarządem tylko budynek przy ul. Gorczycowej 10. Pozostały teren nie leży natomiast w naszej gestii.
Prezes podkreśla, że zdaje sobie jednak sprawę, iż ten problem jest dosyć dokuczliwy.
- Młodzi ludzie zbierają się na ławeczkach i do późnych godzin nocnych piją alkohol kupiony w pobliskich sklepikach - mówi Ireneusz Bekisz. - Są uciążliwi, gdyż zachowują się dość głośno. Radzę, by w takich przypadkach dzwonić na policję. Wiem, że funkcjonariusze z Karwin chętnie reagują w takich przypadkach, wysyłają patrol, przyjeżdżają na miejsce i spisują niewłaściwie zachowujące się osoby. Patrol zresztą zazwyczaj pojawia się w tej okolicy pomiędzy godz. 22.00 a 24.00 i to przeważnie w oznakowanym radiowozie. Amatorzy imprez niestety często przenoszą się wtedy do lasu i tam zostawiają puste puszki, a nierzadko także potłuczone butelki.