Ocena: (Oceń klikając na ilość gwiazdek)
 Drukuj artykuł...  A | a 
 

Kamera wypatrzyła wandali

Niecodzienny widok zastali pewnego dnia mieszkańcy bloków przy ul. Paprykowej. Wszystkie budynki, łącznie z altanką śmietnikową były pokryte bohomazami. Radość ich „twórców” nie trwała jednak długo.

Lokatorzy byli zszokowani i nie kryli oburzenia.

- Mieszkam tu od kilku lat - mówi Czytelniczka z ul. Paprykowej. - W tym czasie nasze budynki są regularnie pokrywane tzw. graffiti. Wciąż te same osoby piszą wulgarne słowa. Co gorsza, często robią to bezmyślnie na pomalowanych świeżo ścianach, czy nowych elewacjach. Jest to żenujące. Uważam, że każdy taki przypadek powinien być przedmiotem zainteresowania policji. Jest mi wstyd i przykro, gdy ktoś niszczy tak ładny i spokojny zakątek naszego miasta.

Graffiti to plaga trudna do wytępienia (fot. rak)

Pod osłoną nocy

- Przydałoby się więcej nocnych patroli - uważa Jan Twerski, nasz Czytelnik. - dzienny patrol nie wystarczy, gdyż wiadomo, że większość bazgrołów na murach powstaje w nocy, kiedy wandale czują się „niewidzialni” i bezkarni. Gdyby policja częściej się tu pojawiała, nawet po północy, problem byłby rozwiązany.

Nocne malowidła to prawdziwa plaga. Ostatnio jednak nielegalne graffiti nie uszło płazem ich autorom.

- W zakresie walki z tym problemem warto odnotować ostatni sukces policji, która złapała młodych grafficiarzy - mówi Ireneusz Bekisz, prezes Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej. - Bardzo pomocna okazała się kamera miejskiego monitoringu, zainstalowana na ul. Paprykowej, która zarejestrowała chłopców, gdy malowali mury. Pomalowali dosłownie wszystko. Jednak każdy ich ruch był rejestrowany. Po kilku dniach przyjechała do nas policja i poleciła nam wycenić szkody, gdyż zatrzymali sprawców.

Żal popłaca

- Jeden z nich okazał skruchę - dodaje Ireneusz Bekisz. - Przyszedł z matką, przyznał się do winy i zobowiązał się naprawić szkody. Odmalował to, co wcześniej zostało zamalowane. Zrobił to bardzo ładnie i obiecał, że więcej po murach pisać nie będzie. Ta postawa wpłynęła zresztą na obniżenie kary temu nastolatkowi. Tłumaczył się, że był to pojedynczy wybryk, który już nigdy więcej się nie powtórzy.

Grafficiarzom zależy, żeby ich dzieło było w widocznym i newralgicznym miejscu. Chłopak chciał zostać doceniony przez kolegów i zebrać sobie punkty w ich hierarchii, tymczasem wyszło zupełnie inaczej.

Kary za nielegalne malowidła są dość wysokie i wynoszą od 500 do 1500 zł. Skruszony młody człowiek otrzymał niższy wymiar. Pozostali zaś nie.

Nie zawsze skutecznie

Nie wszystkie metody są tak skuteczne, jak wszystkowidząca kamera.

- Wcześniej próbowaliśmy walczyć z malowidłami przy pomocy środka antygraffiti, jednak był on dość drogi i nie sprawdzał się - dodaje prezes spółdzielni. - Działał właściwie do pierwszego deszczu, a potem wszystko spływało wraz z opadami.

W Gdyni działa także specjalny oddział policji do walki z grafficiarzami. Ci funkcjonariusze potrafią rozpoznać autora malunku po charakterystycznych dla danej osoby elementach i stylu napisu.

(rak)

    
CMS - ACMS - GWPE ver.6.61    © 2007-2011 by www.dzielnica.pl All right reserved.   Zaloguj się   
Panel "Społecznościowy"
(dla Facebook, Google, Dig,
i innych serwisów społecznościowych
)



Facebook
Google +1